Niedzielny wykład prof. Anila Kumara
"Trzydziesta piąta rocznica Ogólnego Szpitala Sai"
(część 1)
Whitefield, Bangalore
28 sierpień 2011 r.
OM...OM...OM...
Sai Ram
Z czcią u Lotosowych Stóp Najbardziej Ukochanego Bhagawana
Drodzy Bracia i Siostry,
Jest podniecające i ekscytujące być z wami dzisiejszego ranka. Przebywam w tym kampusie już przez sześć długich lat. Na początku sytuacja była całkowicie inna. W owym czasie była to niemal odizolowana dżungla, nawet bez świateł ulicznych i sam mieszkałem w bungalowie. W nocy, z wyjątkiem przeszkadzających, przerażających dźwięków jaszczurek, nic mnie nie wspierało. Chciałem zrezygnować następnego ranka! Źle się czułem w związku z tym, że Swami mnie tu sprowadził.
Pochodzę z dużej rodziny, przywykłem więc do życia wśród mnóstwa ludzi. Gdy zostałem zmuszony do życia całkowicie samotnie, zdawało mi się, że jest to kara. Ale Swami trzymał mnie tu. Gdyby ktoś powiedział: "Ale przebywałeś tam", powiedziałbym, że "Nie, On mnie tam trzymał. Gdybym był pozostawiony samemu sobie, uciekłbym już następnego ranka!" Jest to nostalgia, że chcę się podzielić tym z wami.
Wspomnienie o lekarzach związanych ze szpitalem.
Dobrze pamiętam dr. Hegde, stojącego w wejściu, z okularami. Swami rozmawiał z nim codziennie. Pamiętam dr. Balasubramaniam. mego sąsiada, którego żona jest patologiem. Ją też dobrze znam. Dr H.S. Bhat był tu również. Pamiętam te dni, kiedy dr H.S. Bhat i dr Balasubramaniam byli wzywani przez Bhagawana każdego ranka.
Nie wiem, czy ludzie potwierdziliby to, ale jest to fakt. Szczegóły dotyczące obecnego Super Specjalistycznego Szpitala w Prashanthi Nilayam były zaprojektowane tu, w Whitefield przez obu wspomnianych lekarzy - gdzie powinien znajdować się zlew, co trzeba kupić i tak dalej - wszystko było zaprojektowane przez nich. Zatem projektanci tego szpitala są tu!
Pamiętam również dr Savithri, która nigdy nie była zmęczona, mimo że pracowała przez długi czas. Pracowała godzinami, a mimo to miała uśmiech na twarzy. Prawdę mówiąc, wszyscy studenci są jej dłużnikami w związku z osobistą uwagą, jaką im okazywała. Pamiętam też dr. Venkatramana i jego żonę, jak również dr Kamamshi.
Moi przyjaciele, są to ludzie, którzy byli związani z tym szpitalem przez długi czas i którym jesteśmy dozgonnie wdzięczni. Wysoko cenimy waszą służbę i waszą więź ze szpitalem i to, że doprowadziliście go do obecnego stanu.
Istnieje równocześnie jedna osoba, o której nie można zapomnieć, której udziału nie można ignorować, której obecność monitorowała całą działalność w całym aszramie: świętej pamięci Sri Ramabrahmana. Nie potrafimy wyobrazić sobie kampusu Brnidavan bez Ramabrahmana. Tak, rzeczywiście! On był wysoki, miał jasną karnację, skromnie mówił, miał czyste serce, delikatne spojrzenie, zawsze nastawiony był na służbę i był bardzo blisko Swamiego.
Kiedy dr Kamakshi powiedział: "Swami traktuje pielęgniarki jak lekarzy, nie było to dla mnie dziwne, ponieważ Swami pracowników naukowych nazywa "profesorami". Wszyscy są profesorami. On życzy i ma nadzieję, że wszyscy osiągniemy wyżyny w działaniu.
Baba - przywódca
Kiedy dr KIamakshi wspomniał, że Swami powiedział: Nenu vunnanu kada!” ("Kiedy tu jestem, dlaczego potrzebujesz dyrektora lekarza?"), przypomniała mi się anegdota na ten sam temat. Nasi studenci, chłopcy MBA - zarządzanie biznesem - mieli projekt na temat przywództwa i pokazywali swoje prace Swamiemu.
Swami zaczął czytać każdą pracę kolejno. Na koniec, patrząc na studentów, rzekł: "Zapomnieliście o Przywódcy! Wspomnieliście o wszystkich kierownikach, ale zapomnieliście o Kierowniku- Babie, o Przywódcy. Zróbcie badania na temat tego Baby, Przywódcy."
Podobnie jak te, istnieje wiele, wiele rzeczy, których możemy nauczyć się od Niego jako przywódcy, ponieważ On jest Przywódcą.
Problem z okiem wnuka Nirupama
Mój pierwszy wnuk, który obecnie jest w koledżu, urodził się w tutejszym szpitalu. W wieku pięciu lub sześciu lat, kiedy tylko odwiedzał Prashanthi Nilayam i przychodził na darszan, zatrzymywał on każdego człowieka - nieproszony, dobrowolnie i nie chciany - i mówił mu: "Czy wiesz, gdzie się urodziłem? Whitefield, Bangalore!" Jakby to było osiągnięcie narodowe! (śmiech) Takie było jego zaufanie.
Kiedy był on miesięcznym noworodkiem, pojawił się problem: woda zaczęła stale wyciekać z jednego oka i nie można było jej zatamować. Lekarze powiedzieli, że mogą usunąć wodę przy pomocy strzykawek lub coś w tym rodzaju. Córka moja nie miała innej alternatywy, jak tylko płakać, a ja dołączyłem do niej w chórze. Co było robić?
W tym momencie zdarzyło się tak, że Swami odwiedził dom dla gości, sąsiadujący z Jego Mandirem. Swami kogoś tam odwiedzał. Kiedy On szedł, córka moja akurat tam stała, trzymając maleńkie dziecię, Nirupama.
Swami podszedł do niej i zapytał: "Yemaindi, yemi, yemi?” (Co się stało?")
"Swami, woda leje się z jego oka."
“Ah! Veedi tataki vundile.” - powiedział On. ("Jego wnuk też miał ten sam problem.") (śmiech)
A to stworzyło kolejny problem, ponieważ kiedy wróciliśmy do domu, on powiedział: "Tato, ty jesteś odpowiedzialny za ten problem!") (śmiech)
"Och, rozumiem. O niczym nie wiem" - odparłem. "Możesz porozmawiać z moją matką (która wówczas żyła) i dowiedzieć się, czy miałem podobny problem, czy nie."
Swami spojrzał na noworodka i powiedział: "Nie martw się, będzie on w porządku!" Wierzcie mi, jak tylko On to powiedział, w tej samej chwili Nirupam już był w świetnej formie.
Zaciekawiony, napisałem list do córki, która w owym czasie była na trzecim roku medycyny (obecnie jest ona onkologiem i dyrektorem szpitala w Wisconsin) pytając: "Baba powiedział, że problem z okiem Nirupama został odziedziczony po mnie! Czy to prawda?"
Córka odpowiedziała: "Tato, to jest nonsens! To nie jest tak. Swami po prostu żartował." Siedziałem cicho. Zatrzymałem to dla siebie. Następnie po upływie czterech lub pięciu dni, córka napisała inny list: "To jest prawda; można to odziedziczyć!"
(śmiech) Takie są lile, jakich doświadczyliśmy tu, w kampusie.
Przebywanie z Bhagawanem jest wyzwaniem
Dr Rajheshwari był wówczas moim sąsiadem i odwiedzał nas codziennie, dając nam rady, pewne środki ostrożności, jak w dalszym ciągu tu przetrwać! (śmiech)
Przybycie do Bhagawana jest przywilejem, ale przebywanie z Bhagawanem jest wyzwaniem .Jest to wyzwanie! Stać nas na to, aby korzystać z "wizy odwiedzającego", przyjeżdżać i wyjeżdżać; być jednak "imigrantem" nie jest rzeczą łatwą. Jest to trudna rzecz; tylko ten, kto nosi buty, wie, w którym miejscu one uwierają.
Kiedy mówimy o dr Hiramalini, mówimy o poddaniu się. Przypomina mi się jedno zdarzenie: Sri Adikeshavulu odwiedził Szpital Super Specjalistyczny w Puttaparthi. On zwykle zachodził na oddział kardiologii, ponieważ dr Choudhari był jego przyjacielem i zapytał on: "Dlaczego nie zbadasz mi pulsu?" - tak jakby chciał powiedzieć: "Dlaczego nie dasz mi kawałka czekolady?" (śmiech)
Zatem dr Choudhari zbadał rytm jego serca i powiedział: "Nie możesz wyjść! Musisz być przyjęty." (śmiech)
Sri Adikeshavalu powiedział: "Do zobaczenia jutro."
Dr Choudhari rzekł: "Nie, nie jutro nie możemy się zobaczyć - najpierw musisz dożyć do jutra! Musisz być przyjęty natychmiast!"
Człowiek został więc przyjęty natychmiast i wykonano zabieg chirurgiczny. Mówiono, że ciśnienie krwi i poziom cukru były zbyt wysokie i że zabieg chirurgiczny jest niemożliwy i nie radzi się go wykonywać, gdy są takie wyniki.
Wówczas Baba posłał im wiadomość: "Będę tam jutro, rozpocznijcie zabieg chirurgiczny."
Swami siedział na sali w trakcie zabiegu chirurgicznego i wszystko przebiegło pomyślnie. Taka jest to Boska obecność Bhagawana Sri Sathya Sai Baby: niewidoczna, niezawodna, zawsze kochająca i zawsze żywa. Było to niezwykłe doświadczenie owego dnia.
Swami prowadził lekarzy
Pamiętam również dr. Alreja z Prashanthi Nilayam, który rozmawiał ze Swamim codziennie w porze lunchu.
“Ah! Manchidi, manchidi." ("Ach! Boże, prawidłowo.")
Nagle On powiedział: "Jest źle. Diagnoza jest zła i recepta jest zła." Miał więc On zwyczaj korygowania go. Dr Alreja stanowi dowód na to, że Bhagawan prowadził.
Słyszeliśmy również wiele anegdot dotyczących dr. Seetaramaiaha, pierwszego lekarza chorób wewnętrznych w Szpitalu Ogólnym, Prashanthi Nilayam. Swami doradzał dr. Seetaramaiahowi, jak leczyć każdego pacjenta. Jest to wszystko wiedzący Bhagawan - wszechwiedzący, wszechobecny i wszechmocny.
Dr Hiramalini wspomniała o tym, jak Baba stale naucza. Kiedy to powiedziała, przypomniało mi się zdarzenie, które miało miejsce tu. w Whitefield. Nie wiem, dlaczego to się zdarzyło. Być może było to moje wielkie szczęście albo zasługa z przeszłości - z całą pewnością nie z teraźniejszości! - że dał mi On absolutną, całkowitą swobodę aby mówić i żartować z Nim. W owym czasie miałem przyjemność radowania się i żartowania w Boskiej obecności. Jest to całkiem niewiarygodne! Czasem nawet teraz wątpię, czy jest to prawda, czy nie - że mogłem tak żartować i rozmawiać z Nim jak przyjaciel.
Swami poprosił, aby Anil Kumar mówił
Zdarzyło się to w Whitefield. Swami siadywał na jhoola (w Swojej rezydencji) i prosił codziennie, aby ktoś mówił. Kiedyś poprosił On mnie: "“Anilkumar edi kaastha maatladu choosthamu,” co znaczy: "Chodź i tańcz!" (śmiech)
On zawsze zwracał się do mnie "tancerz" i podawał imię znanych tancerzy takich, jak Vyjayanthimala, Yamini Krishnamurthy, Draupadi albo Madhubala. (śmiech) Być może w minionym życiu byłem kobietą albo w przyszłym życiu będę nią - ale na pewno nie w obecnym życiu! (śmiech)
Tak czy inaczej On powiedział: "Kasepu maatladu choosthamu.” ("Mów przez pewien czas.")
Wówczas odparłem: "Swami, chcę Boskiego "ubezpieczenia."
"Co?"
"Mogę mówić o pewnej kwestii, która może Ci się nie spodobać."
"Nie, nie! Dhanidhemi! Cheppu. Tappemi?” "Nic w tym złego, możesz mówić, co chcesz."
Człowiek wygrał, Bóg przegrał
Mówiłem więc, ale nie mam zamiaru powtarzać tu wszystkiego, co powiedziałem. Istotna kwestia jest następująca: kiedy istnieje rywalizacja między Bogiem a człowiekiem, to ostatecznie człowiek wygrał z Bogiem.
Swami natychmiast spojrzał w moją stronę: “Yemaindi neeku?” (śmiech) ("Coś złego?")
"Swami, powtarzam, kiedy istnieje rywalizacja między Bogiem a człowiekiem, człowiek wygrywa, a Bóg przegrywa."
“Hmmmm! Cheppu.” ("Dalej, kontynuuj.")
Więc zdobyłem się na odwagę, aby podjąć ryzyko religijne i powiedziałem: "Swami, nie udało Ci się skorygować człowieka. Inkarnowałeś się dziesięć razy, inkarnacja następowała po inkarnacji, schodził Awatar po Awatarze, ponieważ nie udało Ci się wcześniej. (śmiech) Ale nam udało się, ponieważ wciąż jesteśmy tacy, jakimi byliśmy - egoistami, głupimi i ignorantami, jak przedtem! (śmiech) Zatem człowiek jest zwycięzcą, wygrał z Bogiem!"
Wówczas On śmiał się i śmiał tak bardzo. Zdawało się, że spadnie z huśtawki! Taki jest pouczający aspekt tego.
Mój Boże, jak mam wyobrazić sobie życie bez Ciebie? Jak mam zrozumieć obecną sytuację?
Prashanthi Nilayam to Jego biuro, Brindavan to Jego dom
Około półtora miesiąca temu byłem tu, w Brindavan na specjalnym spotkaniu, zorganizowanym przez alumnów i nie potrafiłem zapanować nad sobą, ponieważ Brindavan jest specjalnym miejscem, w którym byliśmy bliżej Swamiego.
Kiedy On wyznaczył mnie, abym tu przybył, powiedział: "Neeku Brindavanamu isthunnanayya. Akkada chaala close ga vuntanu Nenu.” ("Mianuję cię tu w Brindavan, ponieważ tu jestem bardzo blisko wielbicieli,")
To prawda: w Prashanthi Nilayam jest Jego biuro, a w biurze szef nie może być blisko każdego. Ponadto jest tam bardzo dużo wielbicieli. Ale Brindavan jest inne.
Kiedykolwiek był on blisko tego miasta (Bangalore), przy specjalnych okazjach, Baba mawiał: "Intiki podam pada,” co znaczy: "Jedźmy do domu." On nigdy nie powiedział: “Mandiramki podam pada.” ("Jedźmy do Mandiru.") On zwykle mówił: “Intiki podam pada,” ("Jedźmy do domu.")
Brindavan jest więc Jego domem, a my jesteśmy członkami Jego rezydencji. Ta bliskość nie przychodzi łatwo każdemu. Kodaikanal jest miejscem Jego relaksu, czymś, czego nie można wyobrazić, ani o czym, nie można śnić! Jeszcze będziemy mieli okazję, aby o tym mówić.
Baba, kto mi dziś uwierzy, jeżeli podzielę się takimi myślami? Co mam począć, Swami? Dlaczego mam dalej pracować? Dlaczego mam wciąż przebywać w Prashanthi? Na kogo mam patrzeć? Kto wyciągnie pomocną dłoń ku mnie? Kto będzie się uśmiechał, kto będzie żartował i kto będzie żartować ze mnie? Kto zaprosi mnie, abym dosiadł się do Jego stołu? Kto uprzejmie wypyta, jak radzą sobie nasze dzieci? Kto tam jest, Swami?
Co mam zrobić z tymi kwiatami? Kto je otrzyma? A co z listami? Kto, będzie je odbierał? Życie bez Ciebie jest straszne, okropne i nie do zniesienia, ponieważ znikł bodziec, odeszła fizyczna forma, ten powab, to piękno, uosobienie Sathyam Shivam Sundaram (Prawda, Pomyślność i Piękno) odeszło. Czy jest to rzeczywistość, mój Panie? Co mam teraz robić?
W tym momencie zabłysł pomysł lub intuicja: jest to rodzaj postępu w naszych poszukiwaniach duchowych. Duchowy wysiłek rozpoczyna się z formą, a następnie zmierza ku temu, co jest bez formy. Zaczyna się z imieniem, a następnie dochodzi do postępu - ku braku imienia. Zaczyna się z atrybutami tylko po to, aby zaprowadzić cię ku brakowi atrybutów.
Swami pomaga nam uzyskać duchową doskonałość w tym życiu
Zatem wyżyna filozofii, wyżyna Wedanty polega na kontemplacji nad Boskością bez imienia, bez formy i bez atrybutów, Forma oraz imię oczarowują chwilowo ("time being"). "Bycie" ("being") jest wieczne, podczas gdy "chwilowo" ("time being") jest ulotne.
Wówczas mogłem zrozumieć: "Tak, Swami. Zmuszasz nas do tego, abyśmy uzyskali duchową doskonałość już w tym życiu!"
Tu, w Brindavan pewien pan powiedział do mnie: “Swami maaku kashtamu aipotundi, maaku kudurutunda.” ("Bardzo trudno jest uzyskać takie wyżyny.")
“Yemi vanda janmalu kavala?” ("Czy potrzebujesz stu wcieleń?")
Swami, jak możemy sobie to wyobrazić!?
Nie, nie! “Ippude, ikkade!” "Tutaj i teraz!"
Tak więc, moi przyjaciele, naturalne jest, że płaczemy. Ale równocześnie olbrzymi program, który jest przed nami, stanowi duchowa drabina, po której musimy się wspinać, szczebel po szczeblu, coraz wyżej, w taki sposób, abyśmy uzyskali etap, jakiego oczekuje się od nas, nie niższy jako osoba, niż Sam Awatar.
On wielokrotnie mówił: "“Yennallayya! ABC emi nerchukuntaru meeru?” ("Jak długo chcesz się uczyć alfabetu? Jak długo będziesz się uczyć ABC?") "Jak długo chcesz pozostawać w szkole podstawowej?"
Tak! Powinniśmy się wspiąć; powinniśmy kontynuować naszą duchową wędrówkę. Jest to polecenie Bhagawana.
Cuda są niespodziewane
W rzeczywistości, czy jesteśmy z dala od Bhagawana? Nie! Czy możemy powiedzieć, że Bhagawan nas zostawił? Niemożliwe!
To, co nazywamy cudami, czy są to prawdziwe cuda? Nie! Nazywamy cudem to, co dzieje się zgodnie z tym, co nam się podoba, albo co jest wedle naszego gustu. Na przykład: jeżeli dostaniesz miejsce w koledżu medycznym, możesz powiedzieć, że jest to cud Bhagawana. Ale ja mówię, że jeżeli nawet nie otrzymasz miejsca, to jest również cud! Cudem jest to, co nie jest oczekiwane, cel lub rezultat, który jest nam znany, występuje tylko tak, jak dni mijają.
W 1958 r. po ukończeniu studiów z nauk biologicznych, nie moglem otrzymać miejsca w koledżu medycznym. Matka moja i ojciec byli bardzo smutni. Jednakże później uświadomiłem sobie, że gdybym został lekarzem, byłaby to całkowita klapa. Całkowite fiasko! Zacząłbym płakać zanim student wszedł do sali egzaminacyjnej! (śmiech) Ponadto nie nadaję się do zbierania świadectw! Taki człowiek nie może działać na polu medycyny!
"nil" Kumar
Zatem Baba mógł pomyśleć: "Człowieka tego należy usytuować w innej dziedzinie." Teraz mogę powiedzieć z całkowitym i kompletnym szczęściem, że jest mi bardzo wygodnie i całkiem pomyślnie i że jestem szczęśliwy jako profesor (prócz konta bankowego)!
Swami zawsze nazywał mnie: "Nil Kumar, Nil Kumar", (śmiech) mówiąc każdemu: "Nila Kumara konto bankowe naprawdę wynosi "nil" (zero - tłum.) (śmiech) Tak, to prawda.
A mimo to uważam siebie za najbogatszego ze wszystkich z tej prostej przyczyny: mam studentów na całym świecie. Po dwudziestu dwóch latach służby na Uniwersytecie Sathya Sai oraz po dwudziestu sześciu latach służby w Chrześcijańskim Koledżu Andhra w Guntur - razem stanowi to czterdzieści osiem lat służby - muszę mieć teraz tysiące studentów, którzy rozsiani są po całym świecie.
Kiedy jestem na Lotnisku Tokyo Narita albo na Lotnisku Heathrow w Londynie - dokądkolwiek nie jadę - ktoś powie: "Sai Ram, sir, jak pan się miewa?" Chociaż studenci są już dorośli i nie da się ich poznać, ponieważ są potężniejsi i mają zmienione sylwetki, (śmiech), ale wciąż jesteśmy tacy sami, ponieważ nauczyciel może być wiecznie nie starzejącym się bohaterem! Nie starzejącym się! Nauczyciel jest zawsze młody.
Ktoś zapytał mnie: "Proszę pana, ile ma pan lat?"
Powiedziałem mu: "Cóż, mam tyle lat, co Amitabh Bachchan, bohater filmowy!" (śmiech) Tak powiedziałem.
Naprawdę, gdy myślę o tamtych dniach w Brindavan, czuję, że się odradzam, jestem pachnący, świeży, z wibracjami i promienny, ponieważ było to moje pierwsze pojawienie się u Bhagawana i to przywiodło mnie ku Niemu coraz bliżej. Wszystkie te reminiscencje zostały zawarte w dwudziestu pięciu tomach, opublikowanych przez fundację Sri Sathya Sai Books and Publication Trust. Większość tematów pochodzi z moich doświadczeń w Brindavan.
Moi przyjaciele, czy możecie sobie wyobrazić, jak mogłem kontynuować tu, w Brindavan przez sześć lat, sam w tej dżungli? Chłopcy zostawiali mnie po godzinie szesnastej. Szli do akademika. Nie było z kim rozmawiać; sale i budynki były puste. Nie było nikogo, kto powiedziałby "cześć!" Dla osoby, która zawsze była zajęta, otoczona tysiącami studentów, która przybyła z dokuczliwych tłumów i hałaśliwych internatów, być pozostawionym tu.....możecie sobie wyobrazić!
Na dodatek pożywienie w Karnataka jest całkiem bez smaku. A ja pochodzę z Guntur, Andhra, gdzie posiłki są pikantne i pełne chilli. Ten rodzaj posiłków, spożywanych tu, powoduje, że ludzie stają się delikatni. Dlatego Karnataka znany jest z delikatności i słodkości. My natomiast, ludzie z Andhra, znani są z gorąca - nasz głos powie wam, jacy my jesteśmy!
Sai Ramabrahman
Ilekroć idę do tutejszej stołówki, wszelkie potrawy wydają się prawie takie same. Jeżeli nie powiedzą ci, że jest to dal, nie wiedziałbyś, co to jest! (śmiech) Póki nie powiedzą ci, że jest to ryż, nie poznałbyś, co to jest, ponieważ jest to Brahma Tattva - rzecz bez dualizmu, co tak trudno pojąć!
A mimo to pozostawałem tu dzięki wsparciu Sri Ramabrahmana, który trenował mnie codziennie, rano i wieczorem.
"Anil Kumar, nie opuszczaj Bhagawana" - mówił. "Jeżeli zostawisz Go, będziesz tego żałować przez całe życie. Szansa taka już się nie pojawi."
Następnego dnia przychodził i mówił mi: "Chociaż widuję ciebie codziennie, nie myśl, że jestem twoim człowiekiem. Gdybyś miał być stąd wydalony, ja będę człowiekiem, który wyrzuci cię z kampusu!" Tak więc Sri Ramabrahman był narzędziem, które przyczyniło się do tego, że przebywałem w Brindavan.
Drugą osobą, której jestem bardzo wdzięczny, jest dr Narayana Murthy oraz jego żona Sudha, którzy pochodzą z Domlur. Para ta była tak uprzejma dla mnie. Odwiedzali mnie oni co drugi dzień. Zabierali mnie do swego domu i sadzali na jhoola (huśtawce), w swojej rezydencji i dawali mi bardzo gorącą kawę, jaką bardzo lubię.
Teściowie Narayana Murthy też byli dla mnie bardzo dobrzy. Oni również mają swój udział w tym, że pozostałem w Brindavan, pomagając mi stale w tym, abym starał się pozostać przez sześć lat. Jak to było możliwe? Byłem osobą nie pasującą do otoczenia; nie pasowałem do tego systemu. Jak więc mogłem pozostawać tu tak długo? Nie wiem! Jestem im bardzo wdzięczny.
Swami zawsze jest z nami
Moi przyjaciele, czy odjechałem od Baby? Czy odjechaliście od Baby? Czy On jest z dala od ciebie? Czy Swami może być z dala od kogokolwiek? Nie widywałem Swamiego, siedzącego samotnie. Nie widywałem, aby Swami jadł sam. Nie widywałem Swamiego, aby chodził sam. On kocha towarzystwo. Kolahalapriyaya namah! On chce być pośród tłumów. On chce ludzi wokół Siebie. Jak On może być sam?
Swami, Ty nie jesteś sam. Nie zostawiłeś nas. Wiemy na pewno, że nie możesz być z dala od nas. Niemożliwe! Ponieważ czerpiesz radość, będąc pośród nas, żartując z nami, karząc nas, unikając nas i w ten sposób czerpiąc radość. Jak więc oddech może być oddzielony od Ciebie? Niemożliwe! Ty i oddech jesteście nierozłączni. Wy i Baba jesteście nierozłączni. Jak można oddzielić serce od jego rytmu? Serce i jego rytm są nierozłączne. Zatem wielbiciel i boskość nie są jednostkami dającymi się rozdzielić.
Pijecie wodę, gdy jesteście spragnieni. Niezależnie od tego, czy jesteś spragniony, czy nie, jakość wody się nie zmienia. Zatem woda zaspokoi twoje pragnienie, ale ona nie zmieni się. Bhagawan Baba nie jest zwykłą wodą. On jest ambrozją czyli Boskim eliksirem. To Jego amrita zaspokoi na wieki nasze pragnienie Jego.
Czy można tęczę pozbawić kolorów? Niemożliwe! Kolory tworzą tęczę, podobnie jak wielkość Baby, wspaniałość Baby; chwała Baby tkwi w barwach tęczy Jego wielbicieli oraz w barwach tęczy Jego instytucji!
Czy można oddzielić cukier od słodkości? Niemożliwe! Cukrem jest Baba, słodkością jest wielbiciel i są oni nierozłączni.
Czy można oddzielić Słońce od światła? Nie! Światłem jest Słońce, Słońce jest światłem i jest ono dla naszej radości! Nie możemy więc być z dala od Słońca, którym jest nasz Bhagawan.
Promieniejącego światła Księżyca w chłodną noc nie można uwolnić od Księżyca. Kropli deszczu nie da się oddzielić od chmur, ponieważ krople deszczu tworzą chmurę. Ani tańczących fal, spiętrzonych fal, wędrujących na powierzchni oceanu, nie da się oddzielić od oceanu.
Korzeni nie da się oddzielić od drzewa, kwiatów nie da się oddzielić od ich woni. Miłości matki nie da się odciąć od dziecka. Taki jest związek między wielbicielem a Babą. On nie może oddzielić Siebie, a my nie możemy zdystansować się.
Nasze imię, sławę i zdrowie - wszystko zawdzięczamy Swamiemu
W tym momencie, Bhagawanie, jak mam Ci podziękować?
Myślę, że wszyscy zgodzicie się ze mną w stu procentach, gdy powiem, że nasze zabezpieczenie, bezpieczeństwo, nasz status, nasz prestiż, nasza godność, nasza reputacja, nasze imię, sława i zdrowie, wszystko to zawdzięczamy Bhagawanowi Sri Sathya Sai Babie! (brawa)
Gdyby odjąć Sri Sathya Sai Babę, bylibyśmy nikim. Niezależnie od tego, czy akceptujemy to, czy nie, niezależnie od tego, czy wiemy o tym, czy nie, niezależnie od tego, czy jesteśmy mądrzy lub inni, faktem jest, że Baba jest naszym życiem. On jest naszym oddechem. Jest On prowadzącą siłą, wznoszącą nas ku wyżynom doskonałości.
Osobista uwaga: byłem profesorem w mofussil (prowincjonalnym, wiejskim) koledżu. Mój obecny model życia zawdzięczam Swamiemu. Wiem to.
Gdyby ktoś mi powiedział: "Anil Kumar, zrobiłeś dobrą robotę; dobrze mówiłeś i mówisz dobrze", proszę, wierzcie mi, w duchu mówię do siebie natychmiast: "Jakim osłem jesteś, że prawisz mi komplementy!" Ja nie byłem studentem literatury angielskiej. Dla waszej informacji: studiowałem botanikę. Rośliny nie mówią, ale prawdopodobnie powodują, że mówię w ich imieniu! (śmiech)
Wola Boga może dokonać transformacji każdej osoby
Aby zatem być w stanie tłumaczyć Jego dyskursy na angielski jest niewiarygodne! Niewiarygodne! Nie jestem absolwentem szkoły publicznej, ani nie jestem z klasztoru, ani też nie pochodzę z metropolii takiej, jak Bangalore, Huderabad, Bombaj, Lucknow albo Delhi. Jestem z miasteczka prowincjonalnego i otrzymałem wykształcenie na poziomie szkoły średniej w języku telugu. Zacząłem uczyć się angielskiego dopiero w koledżu, a mimo to On sprawił, że tłumaczę Jego dyskursy przez dwadzieścia dwa lata - najdłuższy okres pełnienia takich obowiązków!
Zatem wszelkie zasługi idą do Bhagawana Sri Sathya Sai Baby. Gdyby On postanowił, uczyniłby z robaka mówcę. Może On uczynić cudownego tancerza z karalucha. Taka jest moc woli Boga, ale nie osoby indywidualnej.
Częściej niż bije moje serce zdaję sobie sprawę z tego, że mimo wszystko jestem nikim. Bhagawanie, to Ty podniosłeś mnie z ziemi i wzniosłeś mnie do obecnego poziomu. Byłem młodą sadzonką, którą mogły zjeść kozy albo krowy. Sadzonka bez protekcji, bez wody, a bez nawozu, mogła ona urosnąć do rozmiarów gigantycznego drzewa dzięki Twojej Łasce, Mój Panie.
Człowiek patrzy na słonecznik i mówi: "Och, kwiecie, co sprawia, że jesteś taki piękny?"
Słonecznik odpowiada: "Nie wiem , dlaczego wyglądam tak pięknie, zapytaj łodygę."
"Och, łodygo! Czy możemy pogratulować ci, że dałaś tak piękny kwiat?"
"Cóż, nie wiem" - odpowiedziała łodyga. "Zapytaj liści."
"Och, liście! Czy przypadkiem nie jesteście powodem piękna kwiatu słonecznika, ponieważ przygotowujecie pożywienie?"
"Cóż, nie wiem, jak do tego doszło, zapytajcie korzeni."
"Och, korzenie! Czy to wy jesteście przyczyną, że kwiat jest taki cudowny?"
"Nie! My leżymy w ziemi, jak możemy być odpowiedzialni?"
Na koniec człowiek wraca do kwiata: "Och, słoneczniku, nikt nie może dać mi odpowiedzi. Czy nie powiedziałbyś mi, dlaczego jesteś taki piękny?"
Słonecznik odpowiada: "Och Boże, dotknąłeś mnie i zakwitłem!"
Wszyscy jesteśmy kwiatami, których dotknął Bhagawan
Wszyscy jesteśmy kwiatami. Wszyscy jesteśmy roślinnymi pąkami, dotkniętymi przez Słońce, którym jest Bhagawan Sri Sathya Sai Baba! Światło Słońca jest Jego łaską i miłosierdziem, docierającym do pąków, które utworzyły piękny ogród, jakim jest Szpital Ogólny Whitefield, Bangalore! (brawa)
Naprawdę lubię ten szpital! Naprawdę lubię i cenię piękno kwiatów w formie lekarzy, personelu medycznego oraz personelu paramedycznego. Wszyscy są kwiatami, dotkniętymi przez Bhagawana.
Niech kropla wody powróci i połączy się z oceanem
Oto jest moja dzisiejsza modlitwa: "Swami, nie pozwól, aby ta kropla ("drop") została upuszczona ("dropped"). Niech powróci i połączy się z oceanem. Kropla może trwać w oceanie; ale kropla oddzielona od oceanu, wyparuje. Och, mój Panie, jestem kroplą, podczas gdy Ty jesteś oceanem. Ty jesteś oceanem świadomości. Pozwól mi powrócić do oceanu świadomości. Niech ta indywidualna świadomość połączy się z oceaniczną, kosmiczną świadomością. Będzie to wiecznie trwające, nektarowe, nieśmiertelne, doświadczenie bez skazy!" Taka jest moja modlitwa.
"Och Bhagawanie! Pozwól mi być gwiazdą, ponieważ Ty jesteś niebem." Wszyscy jesteśmy super gwiazdami, wierzcie lub nie - nie gwiazdami filmowymi, ale super gwiazdami, co oznacza "gwizdami świecącymi znakomicie"! Co rozumiemy przez określenie "świecącymi znakomicie"? Służącymi chętnie i służącymi z uśmiechem - taka jest praca gwiazdy. "Och, Boże! Pozwól, aby gwiazda wciąż lśniła."
"Och Bhagawanie! Moją modlitwą jest to, abym kontynuował śpiew Twojej chwały!" Nasz personel nie jest mechaniczny, nasi lekarze nie są robotami ani komputerami. Wszyscy jesteście z gniazda ptaków śpiewających!
Znam wielu lekarzy, którzy potrafią dobrze śpiewać. Mają nawet specjalne bhadżany dla lekarzy. Spotkałem teściową, która potrafiła śpiewać klasyczne pieśni Thyagaraja w rezydencji, przy świątyni Sai Shirdi. Mam rację? Ach! Pamięć mnie nie zawodzi, mimo iż minęło czterdzieści lat. Zatem, kwestią jest, abyśmy kontynuowali śpiewanie Jego chwały.
(Dalszy ciąg w części 2)
Om . . . Om . . .Om
Asato Maa Sadgamaya
Tamaso Maa Jyotirgamaya
Mrityormaa Amrithamgamaya
Samastha Loka Sukhino Bhavantu
Samastha Loka Sukhino Bhavantu
Samastha Loka Sukhino Bhavantu
Om Shanti Shanti Shanti
Jai Bolo Bhagavan Sri Sathya Sai Babaji ki Jai!
Jai Bolo Bhagavan Sri Sathya Sai Babaji ki Jai!
Jai Bolo Bhagavan Sri Sathya Sai Babaji ki Jai!