TWARZĄ W TWARZ – WYWIAD Z PROFESOREM ANILEM KUMAREM, OFICJALNYM TŁUMACZEM DYSKURSÓW SWAMIEGO

przeprowadzony przez

BRO ANANDĘ PERERA, B. DYRETOR WIADOMOŚCI I WYDARZEŃ PUBLICZNYVCH ROZGŁOŚNI W SINGAPURZE, OBECNIE NA EMERYTURZE

 

         

OM OM OM

Ananda Perera: Z czcią u Boskich Świętych Stóp Bhagawana Sri Sathyi Sai Baby. Mamy niezwykłą okazję spotkać się z panem ponownie i powitać pana w Singapurze.

Anil Kumar: SaiRam, jestem również szczęśliwy z powodu spotkania z wami dzisiejszego ranka.

AP: Chciałabym zacząć od samego początku. Dlaczego Swami stworzył Uniwersum?

AK: Nazywamy to leela lub boskim sportem. Jak powiada Bhagavad-Gita, całe stworzenie zaistniało w wyniku Jego woli. Całe stworzenie jest placem zabaw Boga albo grą Boga. Po prostu wskutek Jego woli zamanifestowało się całe stworzenie. Stworzył On cały kosmos, aby mógł kochać Siebie. Podzielił On Siebie na wielu, aby kochać Siebie.

 

AP: Czy mogłoby to być postrzegane przez ludzi niezbyt wnikliwych jako akt samolubny?

 

AK: Cel naszego życia, nasza sadhana, wszelkie  starania oraz duchowe poszukiwania domagają się doświadczenia tej Boskiej Miłości. Tego właśnie dotyczy religia i duchowość; dotyczy doświadczenia Łaski i Miłości Bożej. Ty i Bój stanowicie Jedność, ale w międzyczasie zostaliście rozdzieleni z powodu stworzenia. Poszukiwanie jedności z Boskością jest podstawowym celem każdego poszukiwacza duchowego. Zrealizowany człowiek wie, że wielu istnieje w Jednym.

 

AP: Jesteśmy zatem iskierkami Boskości, a głównym celem całej podróży jest powrót do Boskości. Posługując się prostym językiem, jak wytłumaczyłby pan to dziecku?

AK: Dziecko czuje się całkowicie bezpieczne, jeżeli jest blisko matki. Prosty przykład: jeżeli krzykniesz na dziecko, zacznie ono płakać, ale kiedy idzie ono z matką, trzymając ją za rękę, czuje się całkiem bezpiecznie. Podobnie, kiedy wielbiciel jest blisko bóstwa lub Boga, wybranego przez siebie, będzie miał w sobie ducha bezpieczeństwa, będzie się czuł bezpiecznie, podporządkowując się całkowicie. Podporządkowanie się jest zjawiskiem czysto wewnętrznym, nie oznacza ono, że na poziomie zewnętrznym nie możesz podjąć działania, ani zmienić sytuacji. Nie musisz akceptować ogólnej sytuacji, kiedy podporządkowujesz się; jest to tylko określony moment.

 

AP: Czy katastrofy, cyklony, trzęsienia ziemi oraz różne tragedie w tej części świata są częścią Boskiej woli i miłości?

 

AK: Wszystko to jest miłość, która została niewłaściwie użyta, nadużyta albo Miłość, której nie wykorzystano w praktyce w dobrym duchu. Człowiek nadmiernie wyeksploatował naturę, a Bóg dał naturę jako dar, cenny dar dla ludzkości. A teraz mamy do czynienia z reakcją – natura odpłaca nam za wszystko, co jej wyrządziliśmy, abyśmy uświadomili sobie, iż należy się jej szacunek, a człowiek ma nie tylko eksploatować ją. Wszystko jest reakcją i odbiciem, jak powiada Baba.

 

AP: Swami powtarzał wiele razy, iż nawet źdźbło trawy nie drgnie bez Jego woli. Czy wszystko jest Jego wolą?

 

AK: Jeżeli i kiedy zapamiętamy to, że wszystko dzieje się zgodnie z wolą Boga, nie będziemy mieli na co narzekać, ani nie będziemy dumni z niczego. Będziemy zrównoważeni, pogodni i zadowoleni oraz będziemy mieli kochający i radosny stan umysłu. Zatem, jeżeli nie uświadomimy sobie, iż nic się nie porusza bez Jego woli, będziemy mieli taki umysł, który będzie osiągał stany ekstremalne.

Nie wystarczy wiedzieć o tym, musi być to zintegrowana mądrość z wnętrza.

 

AP: Czy ludzie maja wolną wolę?

 

AK: Mamy tutaj dwa wyrazy: wolna i wola. Po pierwsze – czy człowiek jest wolny? Nie, człowiek nie jest wolny; patrzy na to, co nie powinien i słucha tego, czego nie powinien. Tak więc zmysły rozpraszają jego uwagę, przyciągają ku przyjemnościom zmysłowym. Nie ma on zatem kontroli nad zmysłami! Nie ma kontroli nad umysłem! Człowiek, który nie ma kontroli nad ciałem, umysłem i intelektem – jak może mieć wolną wolę?

AP: Kto kontroluje człowieka?

 

AK: Musi on uświadomić sobie, że jest ponad ciałem, umysłem i intelektem, że Najwyższa Jaźń, Najwyższa Świadomość jest ponad – jest ponad ciałem, umysłem i intelektem. Z chwilą, kiedy ktoś zapyta o tę Jaźń, wszystko będzie pod kontrolą. Urzeczywistnienie Jaźni, doświadczenie Jaźni jest jedynym sposobem na to, by kontrolować zmysły i umysł. Niech stanie się zwyczajem wypytywanie siebie: Co się we mnie dzieje w danej chwili? Nie analizuj, tylko obserwuj.

 

AP: Brzmi to tak, że łatwiej jest powiedzieć, a trudniej zrobić.

 

AK: Prawda, ale jest to jedyny sposób. Tak lub inaczej, ale wszyscy musimy podążać ścieżką urzeczywistnienia siebie, w tym życiu albo w następnym, w dowolnym życiu. Warto spróbować tak szybko, jak to tylko możliwe. A kiedy już podejmiemy wysiłek, aby doświadczyć Jaźni i jeżeli mamy wystarczająco dużo szczęścia, by poznać smak Najwyższego stanu Błogości, oczywiste jest, że będziemy się starać.

 

Prosty przykład: Naturalnym stanem zwykłego człowieka jest błogość. Co noc kładziemy się spać, prawda? W stanie głębokiego snu sushupti, umysł zostaje wycofany i odpoczywa, odpoczywają zmysły, intelekt jest spokojny. Następnego ranka czujemy się świeżo, ponieważ wiemy, że był to dobry sen, skoro czujemy dużo energii. Dlaczego? W głębokim śnie pozostaje tylko jaźń, ciało, umysł oraz intelekt są pasywne, wycofane, nieaktywne. Wtedy Jaźń panuje, rządzi jako świadek.

 

Jeżeli stanu Błogości, jaki występuje w głębokim śnie, doświadczymy również w ciągu dnia, nazywa się to Samadhi. Samadhi jest doświadczeniem stanu głębokiego snu, co zwykle jest efektem wysiłku sadhany.

 

AP: Czy mógłby pan wyjaśnić widzom na czym polega Samadhi?

 

AK: Sama – spokój, dhi – intelekt. Dhi utrzymuje równowagę czyli spokój w dwóch stanach: zwycięstwa/porażki, sukcesu/klęski – zachowuje równowag, Samadhi.

 

Utrzymywanie równowagi w trudnych sytuacjach konfrontacyjnych, jak również zachowywanie jej w chwili sukcesu i zwycięstwa – to jest Samadhi. Traktowanie wszystkich jednakowo, wychodzenie ponad status i bogactwo, zdolność poruszania się swobodnie pośród panditów i przechodniów. Jest to Samadhi: równy, równość.

 

AP: Wygląda na to, że życie większości z nas jest rzeczywiście bardzo trudne. Mimo wszelkiego materialnego dobrobytu jaki dzisiaj mamy! Proszę oświecić nas w tej mierze.

 

AK: Wszystkie parametry społeczne, na przykład: TV, komputery, centra handlowe, wszelkie, rozmaite rozrywki powodują przekierowanie naszej uwagi oraz wysysają naszą energię. To nie standard życia jest ważny, ale sposób życia.

 

Kiedy zaczynam bywać z każdym, kiedy zaczynam służyć innym, doświadczam miłości. Baba powiada: „Kochaj wszystkich, służ wszystkim”. Kiedy zaczynam mieć dobre kontakty z każdym, niezależnie od statusu, wiary i pozycji społecznej, mam smak Boskiej miłości. Posiadam radość i dreszczyk, jakiego nie miałbym nigdy. Kontaktując się z każdym, będziemy wiedzieli, że wszyscy jesteśmy jednością i tacy sami. To jedynie ego sprawia, że dana osoba czuje, iż jest niezwykła, ale kiedy ego odejdzie, nie będziemy czuli, że różnimy się od naszych kolegów lub kogokolwiek innego. Błogość i Łaska będzie  promieniować z prostoty i miłości; jest w tym coś niezwykłego i wielkiego.

 

AP: Jak to idzie w parze z samotnością i ciszą?

 

AK: Samotność lub cisza to są stany umysłu. Ktoś może być na targu, a mimo to doświadczać samotności. Myślę o Boskości, umysł mój biegnie za myślą o Boskości. Medytuję, będąc na targowisku albo w pracy, lub też idąc ruchliwą ulicą, ciągle medytuję. Nazywamy to samotnością.

Ktoś może być sam, ale jego umysł będzie na targowisku, myśląc o każdym. Samotność nie oznacza ucieczki od tłumów, ani fizycznej samotności. Samotność jest stanem umysłu, który jest raczej skoncentrowany, który jest skupiony, mimo przebywania w towarzystwie. Miejcie zawsze uwagę skupioną na Boskości. Myślę, że wyrażam się jasno.

 

AP: Ale jeżeli jest się w takim stanie, czy ulega się drobnym wypadkom – takim jak upadek, złamanie kości i tak dalej? Tak jak to pokazał Swami w swojej ludzkiej formie; czy tak to jest?

 

AK:Prawdę powiedziawszy, jeżeli nasz umysł jest bardzo skupiony i wysoce skoncentrowany, tak jak w stanach medytacyjnych, człowiek jest bardziej bezpieczny i ochraniany. Jeżeli ochrania się mądrość, mądrość ochroni ciebie. Wszystko, co robisz z pełna koncentracją, świadomością i delikatnością, jest medytacją. Może to być prowadzenie samochodu, jogging, rozmowa albo jedzenie. Cokolwiek robisz z całkowitą świadomością, powoduje transformację. Zanim wejdziemy w świat Baby, powinniśmy poznać swoja Jaźń.

 

AP: Swami czyni różnicę między „koncentracją' a „medytacją”. Powiedział On: „Rybak koncentruje się, aby złowić rybę.” Czy powiedziałby pan, że on również medytuje, aby złowić rybę?

 

AK: Istnieją tu trzy stany: rybak idzie tam, gdzie myśli, że złowi wiele ryb. Idzie wzdłuż rzeki i zarzuca sieć tam, gdzie czuje, że będzie dużo ryb; intuicja podpowiada, że może złowić więcej ryb. I to jest koncentracja.

 

Koncentracja prowadzi do następnego etapu - kontemplacji. Kiedy rybak zarzuca sieć, będzie myślał tylko o rybach, o niczym innym. Ile ryb może złowić? Które wpadną do sieci? To ustawiczne myślenie o rybach jest kontemplacją.

 

I na koniec, kiedy połów ryb odbywa się pomyślnie, kiedy rybak wyciąga sieć z rzeki, skacze z radości; jest kompletnie zatracony, ponieważ zdobył to, czego chciał. Jest całkowicie zatracony w akcie łowienia, nic mniej, ani więcej, tylko Błogość, całkowita w takim momencie.

 

Medytacja posiada zatem trzy etapy – koncentrację, kontemplację i ostatni etap - Błogość. Całkowicie w pokoju, radości, Błogości i podporządkowaniu się. Jest to cały proces medytacji.

 

AP: Czy mógłby pan dokładniej wyjaśnić tę część, która dotyczy koncentracji?

 

AK: Koncentracja wiedzie do kontemplacji. Człowiek wie, że koncentruje się; wie, że kontempluje. W koncentracji jesteś tam i przedmiot koncentracji też istnieje. W kontemplacji jesteś tam i przedmiot kontemplacji, o którym myślisz, ten konkretny przedmiot – też jest.

 

W medytacji nie możesz istnieć, jesteś zagubiony. Owo „ja” poszło sobie. Jesteś jednym z Boskością.

 

Prosty przykład: Sir Isaac Newton, kiedy wykonywał eksperyment, zapominał o sobie. W dniu swego ślubu, zapomniał pójść do kościoła, aby wziąć ślub. Przychodzi panna młoda: „Posłuchaj, mamy wziąć ślub. No chodź.' „Och, rozumiem!”  i wówczas poszedł. I co to oznacza? On stał się częścią eksperymentu. Stał się probówką laboratoryjną, laboratorium, obserwatorem i konkluzją. On już nie istniał. I to jest medytacja. Naukowiec medytuje, inżynier medytuje, malarz medytuje i poeta medytuje. Dlatego nawet w zwykłym świecie młody człowiek zakochuje się w dziewczynie i ciągle myśli o niej – nawet kiedy je kolację i czyta, myśli o niej i to jest medytacja. Całkowity w egzystencji, jeżeli jesteś całkowicie pochłonięty przez coś, nazywamy to medytacją.

 

AP: Wspomniał pan o Sir Isaacu Newtonie. Swami mówił wielokrotnie, że on zwariował. Taki wielki człowiek, wynalazł prawo grawitacji oraz wiele osiągnął, co się z nim stało?

 

AK: Mamy tu dwie rzeczy. Jedna to głowa, a druga - serce. Jeżeli głowa bierze dużo stresu i napięcia, sporo myślenia, jeżeli głowa ustawicznie wątpi w oparciu o logikę – kończy się karierę szaleństwem. Zwariował on całkowicie, ponieważ umysł był pełen myśli, sprzeczności i konfliktów. Naukowiec powątpiewa w swoją własną teorię, kwestionuje swoje własne obserwacje. Ostatecznie wątpi i w siebie, traci zaufanie, a następnie wariuje. Tak się dzieje. Istotne jest zatem, aby zachować równowagę między głową a sercem. Głowa jest logiczna, a serce opowiada się za poezją. Głowa jest pełna wiedzy, podczas gdy serce opowiada się za mądrością. Głowa skoncentrowana jest na ego, a serce jest powszechne. Jeżeli zatem ktoś równocześnie wykorzystuje głowę i serce, z pełną świadomością, głowa powinna zejść w głąb serca, opartego na prawdziwych wartościach, to wówczas człowiek jest w Samadhi, w równowadze, bo w przeciwnym razie wariuje.

 

AP: Wspomniał pan jeszcze o jednym pojęciu w czasie rozmowy, którego wiele osób może nie zrozumieć, to znaczy o „ja”. Czym jest to „ja”?

 

AK: Owo „ja” posiada dwie fazy - „ja” w odniesieniu do zewnętrznego świata, przypuśćmy, że powiem; „Ja jestem Anil Kumar” - „ja” utożsamia się tu z imieniem i nazwiskiem, jakie mam. „Ja jestem profesorem” - utożsamianie się z pracą. „Ja jestem Hindusem” - utożsamianie się z krajem, w którym żyję. Identyfikujemy się więc z naszym krajem, zawodem. Wiekiem, statusem lub czymkolwiek innym – i jest to jeden rodzaj „ja”. Jeżeli owo „ja” interesuje innych, może sprawić, iż będziesz się czuł od nich lepszy, że jesteś najwspanialszy lub specjalny i jest to tak zwane ego. Mamy do czynienia z dumą, kiedy ego prowadzi cię do stanu, że dominujesz nad innymi. Zatem „ja”, ego. Duma występuje kiedy ego zabiera do takiego stanu, który prowadzi do dominacji nad innymi. Zatem „ja”, ego i duma są trzema poziomami – w odniesieniu do zewnętrznego czyli do zewnętrznego świata i w kontaktach ze społecznością lub społeczeństwem.

 

W głębokim śnie nie ma umysłu, ani ciała, nie ma intelektu, ale wciąż istnieje ten, którego nie znasz. Jest to Najwyższa Jaźń, wieczny świadek, który jest prawdziwym „Ja”, Aham.

 

 

AP: W głębokim śnie, sushupti, czy ego odgrywa rolę w naszych snach?

 

AK: Istnieją trzy stany: stan przebudzenia, stan snu i głębokiego snu. W stanie przebudzenia nasze ciało, umysł i Atma są połączone i aktywne. W stanie snu umysł nasz i Atma są aktywne i połączone. W tym wypadku umysł pogrąża się w wyobraźni, halucynacjach, marzeniach, we wszelkiego rodzaju rzeczach, projekcjach, nie spełnionych marzeniach tego świata – wszystko to ukazuje się w naszych snach ze względu na umysł. Podczas gdy w głębokim śnie istnieje tylko Atma. Nie ma umysłu, ani ciała i tak to jest.

 

AP: Kto dał nam umysł?

 

AK: Fale istnieją w oceanie, ponieważ jest wiatr; nacisk wiatru wytwarza fale na powierzchni oceanu. Podobnie zmysły i działania w odniesieniu do zewnętrznego świata powodują istnienie umysłu, który jest czymś w rodzaju oprogramowania komputerowego. Umysł, przeszłość i pamięć są powodem naszych pragnień, impulsów, sentymentów, uczuć – a to przenosi się na nasze późniejsze działania w sytuacjach życia codziennego.

 

Umysł jest wytworem człowieka. Prosty przykład: Kiedy myślę o Bogu w trakcie medytacji, w głębokiej modlitwie – gdzie jest umysł? A kiedy już otworzę oczy i zacznę patrzeć na ludzi, wkracza umysł, zatem umysł jest naszym wytworem. Umysł może być wycofany przez tę samą osobę. Zmysły i świat zewnętrzny są przyczyną tego olbrzymiego diabła, którego nazywamy umysłem. Myśli odgrywają istotną rolę w umyśle.

 

AP: Czy przeciętna osoba potrafi to zrozumieć?

 

AK: Przeciętnej osobie mówimy, aby obserwowała, co się dzieje z umysłem, kiedy jesteś w kłopocie; obserwuj umysł w tłumie, kiedy jesteś w biurze i obserwujesz umysł, kiedy śpiewamy bhadżany. Jaki jest stan twego umysłu, kiedy śpiewasz bhadżany, jaki jest stan twego umysłu w trakcie medytacji? Zaobserwujesz wyraźną różnicę. Umysł jest zwykle spokojny w trakcie bhadżanów i zrównoważony podczas medytacji.

 

Zauważamy często, że nasza Jaźń jest niespokojna, kiedy znajdujemy się w tłumie ludzi, to jest tak jak ze wzburzonym oceanem. Aby mieć świadomość i mieć otwartą czujność na dwóch poziomach – co dzieje się w świecie zewnętrznym i jakie są reakcje mojego świata wewnętrznego? Obserwuj i nie reaguj; jeżeli będziemy to praktykować, wszystkie osoby będą rozumiały czym jest „ja” i Atma, korzystając z własnego doświadczenia.

 

AP: Czy mógłby pan uprzejmie wyjaśnić, czym jest bhadżan?

 

AK: Bhadżan oznacza wyśpiewywanie chwały Boga, stosownie do własnej, wybranej przez siebie Jego formy oraz imienia. A kiedy już zaczniemy śpiewać Jego chwałę, co się dzieje? Zaczynasz myśleć o twoim wybranym Bogu, zaczynasz wizualizować Pana, który jest ci drogi, myślisz o Jego uśmiechu, o Jego Boskiej Osobowości, myślisz o Jego wielkości. W myślach o wybranej formie i w pieśni zatracasz się! Nie ma już śpiewającego, istnieje tylko pieśń.

 

Mogę podać przykład:  Picasso, słynny hiszpański malarz, spoglądał na swe dzieło, kiedy ktoś powiedział: „Spójrz Picasso, to wspaniały obraz, prawda?” Picasso spogląda na malowidło i powiada: „Naprawdę?” Czy to jest mój obraz? Czy uważasz, że jest dobry?” On także podziwia swój własny obraz, jak nikt inny; oznacza to, że jest zagubiony w obrazie – obraz istnieje, ale malarza nie ma. Podobnie, kiedy śpiewak zagubiony jest w ekstazie, jest wówczas świadkiem własnej pieśni. I to nazywamy bhadżanem. Bhadżan to boska melodia. Jest on rodzajem dialogu między tobą a twoim Bogiem. Bhadżan jest boskim romansem między wielbicielem a wybranym Bogiem.

 

I:Czy istnieją jakieś zasady w bhadżanach?

 

AK: Istnieją reguły w każdej działalności duchowej. Na przykład: rytuały takie, jak yagna i yaga podczas świat takich, jak Sankranthi, Dasara, Boże Narodzenie - istnieją pewne akcesoria, rytuały, pewne procedury.

 

Jadąc samochodem śpiewasz: gopika mala, haari, pyari, mari meera mana vihari. Madana mohana murali dhari Krishna jai.  Nie oczekujesz tłumu widzów, nikt ciebie nie słyszy, a ty śpiewasz. Dlaczego? Dla własnej radości, dla własnej ekstazy, bhadżan czyli wyśpiewywanie chwały Boga jest czynnością, która nie ma reguł, przepisów, nie ma powodu, ani sezonu. I to wszystko.

 

I: Istnieją jakieś parametry dla bhadżanów i centrów bhadżanowych, prawda?

 

AK: Tak, istnieją. W bhadżanie istnieją dwie rzeczy: po pierwsze- śpiewam dla siebie, jako osoba indywidualna; po drugie – śpiewam w centrum Sai. Przypuśćmy, że śpiewamy pieśni w kościele, a jeżeli śpiewa się w dużym zgromadzeniu, w dużej grupie ludzi, potrzeba treningu swego rodzaju; to znaczy, że twój głos musi być dość dobry, melodyjny, aby innym podobało się jego brzmienie. Powinna istnieć jasność rytmu i taktu; jest to zbiorowe oddawanie czci, grupowy śpiew. Z tego punktu widzenia ustala się reguły. A skoro przyciągasz uwagę innych, skoro inni przyłączają się do ciebie, potrzebujesz treningu i to wszystko; tylko po to, aby było to interesujące i wznoszące dla innych.

 

AP: Bhadżan wydaje się być działaniem dającym radość w pewnych tutejszych społecznościach, włącznie z grupami wielbicieli Sai. Osoba, która jest koordynatorem, obejmuje kierowniczą rolę. Dobrą lub złą. Bhadżan czasem nie ma znaczenia, myśli on lub ona, „Mam prawo do tego”. Słyszałam, jak mówiono w ten sposób, dlatego chciałabym, aby powiedział pan coś o ego w tym kontekście.

 

AK: Jako osoba, która śpiewa, mogę czuć, że tamten człowiek, odpowiedzialny za bhadżany, ćwiczy swoją władzę, jako ten, który śpiewa, mogę mieć takie odczucie. Ale gdybym zapytał tego koordynatora: „Dlaczego stosujesz nakazy wobec mnie? Skąd te reguły”, koordynator powiedziałby: „Niech pan posłucha, panie Anil Kumar, jestem w kontakcie z całą społecznością, znam odzew grupy i znam ludzi, którzy przychodzą do centrów Sai. Zatem moja ocena, moja decyzja jest oparta na odczuciach ogółu, a nie znaczy to, że jestem przeciwko panu”. Mówi on zatem z takiego punktu widzenia. Jako osoba, która śpiewa, czuję, iż on mnie poskramia. Powinniśmy więc patrzeć na to ze wspomnianego punktu widzenia.

 

 

AP: Nie, problem polega na tym, że kiedy koordynator bhadżanów, czyli on lub ona myśli: „Mam najlepszy głos, zatem będę śpiewać. Punkt 1. Będę śpiewać Punkt 3. Będę śpiewać Punkt 9 – włączę do śpiewu przede wszystkim moich przyjaciół. Zgodziłby pan się z tym?

 

AK: Jest to decyzja indywidualna; nie oceniamy jej. Nie zgadzam się z nią. Próbowałbym informować, reformować i transformować człowieka. Każdy bhadżan – jest jedna rzecz – rodzaj uczucia, jaki posiada osoba śpiewająca, musi być komunikatywny, musi być odczuwany przez wszystkich, a nie tylko przez rytm i takt. Niektórzy mogą nie mieć dobrego głosu, ale mogą być w stanie wznieść świadomość ogółu.

 

AP: Czy porusza pan teraz kwestię bhava, czy mógłby pan wyjaśnić to szczegółowo?

 

AK: Cóż, istnieje kilka typów bhadżanów. Po pierwsze: po prostu samo imię Boga, imię i to wszystko, powtarzamy je.

(AK śpiewa) sadguru naam, gurunak naam, sadguru naam, gurnaak naam – i tylko to się śpiewa. Podobnie pieśń – Krishna jai, Krishna jai Rama kothanda Rama, Rama kalyana Rama – wszystko to są imiona. Nazywamy to namasankeertan, tylko imię.

 

Drugi typ to leela namasankeertan. (AK śpiewa) Govardhanadhara Gopal, Chitta chora Yashoda ke baal, navareetha chora Gopal, Gopal, Gopal, Gopal, Gopal, govardhanadhara Gopal. „Och Krszyna, czy mógłbyś podnieść górę Govardhana. Cóż, nie możesz wznieść mego życia, czy nie możesz wznieść mego poziomu świadomości? Czy jestem ciężarem dla Ciebie? Czy jestem dodatkowym ciężarem dla ciebie, mój Panie? Govardhanadara to leela namasankeertan.

 

Trzeci typ: (AK śpiewa) Daya sagara karuna kara. Daya sagara – ocean poświęcenia. Są to atrybuty Boga, bhavanamasankeertan. (AK śpiewa) Devaki tanaya, daya nidhey, daya nidhey, krupa nidhey. Jesteś nidhi, skarbem łaski, krupa. Jesteś nidhi, skarbem poświęcenia, daya. Bhavanamasankeertan. Namasankeertan, a następnie leela namasankeertana, a potem gunanamasankeertana, po prostu wychwalamy Go. „Wiesz wszystko, mój Panie. Jesteś Słońcem, jesteś Księżycem.”

 

Musicie znać ten popularny (AK śpiewa) Prem eshwar hai, eshwar prem hai. Wyśpiewujecie Jego atrybuty, to, co Bóg przedstawia.  Gunanamasankeertana. Przechodzi się zatem z jednego poziomu do następnego, z jednej wysokości do kolejnej, coś jak z diamentem, który posiada wiele ścianek, wiele ścianek świetlistości, promienistości, tak samo jest z bhadżanami.

 

AP: Swami mówił o bharatha, co odpowiada bhava, raga, tala. Czy te trzy czynniki muszą być w zgodzie, jeśli chodzi o moc bhadżanów, wszystkie w świadomości?

 

AK: To, co nazywamy Bharath rath jest miłością do Boga. Miłość do Boga to bha-rath. Bha-ra-tabhava, raga, tala to kraj, gdzie ludzie śpiewają chwałę Boga z doskonałym taktem i rytmem.

 

AP: Swami przypisał śpiewanie bhadżanów założycielowi religii Sikh, sadguru Nanak. To, do czego zmierzam, jest otrzymanie myśli Swamiego, dotyczących założycieli religii, począwszy od śpiewania bhadżanów przez Guru Nanaka. To Guru Nanak zapoczątkował masowy ruch śpiewania Nagasankeertan.

 

AK: Jest to rodzaj wyrażenia wdzięczności. To Guru Nanak zainicjował grupowe śpiewy Nagasankeertan. W hinduskiej wierze mamy Pana Chaitanya od tych wszystkich Nagasankeertan, jeśli zatem uwzględnimy imiona wszystkich pionierów i jeżeli myślimy o nich, otrzymujemy od nich wibracje. Prosty przykład: Jeżeli słyszymy nazwisko Gandhi albo patrzymy na jego portret, jakiego rodzaju uczucia mamy? Jeżeli patrzysz na portret Subhas Chandra Bose, będziesz pełen patriotyzmu, odwagi. Jeżeli patrzysz na portret Matki Teresy – poświęcenie, troska, obawa i współczucie dla każdego zrodzi się u każdego. Jeśli zatem wspominamy imiona Chaitanya, Guru Nanak, otrzymamy wibracje; są to imiona, które inspirują cię dla twego dobra. Dlatego uwzględniamy je.

 

AP: Co Swami powiedział o Jezusie Chrystusie?

 

AK: Swami mówi z ogromnym szacunkiem o Chrystusie. Według Baby musimy zrozumieć Chrystusa i Jego świadomość. Przyszłe pokolenia będą musiały zrozumieć, że Chrystus to nie zwyczajna osoba. świadomość Chrystusa, świadomość Buddy i świadomość Kryszny – to stan, jaki się uzyskuje, to dokonanie, to szczyt czyli kulminacyjny   moment ludzkiej egzystencji dla ludzkiego działania, dla ludzkiego poszukiwania. świadomość Chrystusa oznacza kogoś, kto kultywował takie szlachetne cechy, jak: poświęcenie, oddanie, miłość i przebaczanie. Takie są wartości, jakie reprezentuje Chrystus i musimy uzyskać je tak, jak Chrystus, który zaprezentował je w Swoim życiu. Jezus był istotą, której jedyną radością było szerzenie miłości do Boga, oferowanie Boskiej miłości, otrzymywanie Boskiej miłości oraz życie Boską miłością.

 

Spójrzmy na Jezusa Chrystusa, który rozpoczął swoją duchową sadhanę głosząc całemu światu, iż jest On tylko wysłannikiem Boga. A „wysłannik Boga” oznacza, że różnię się od Boga. Nazywamy to dualizmem czyli dvaitha-bhava.

 

Na następnym etapie, stanie pośrednim, Chrystus wznosi się na wyższe poziomy, wysokości – medytuje i następnie oznajmia: „Jestem Synem Boga.” Wysłannik różni się od Syna; Syn jest mi droższy, znacznie droższy. I nazywamy to świadomym nie dualizmem czyli vishista-dvaitha.

 

Chrystus na krzyżu powiedział: „Ja i mój Ojciec w niebie jesteśmy jednym. Nie różnię się od mego Ojca.” Jest to nie dualizm czyli advaitha. W życiu Chrystusa są zatem trzy poziomy świadomości, są trzy poziomy osiągnięć oraz trzy poziomy doświadczenia poszukiwacza duchowego.  Od advaithy do vihsisty, od dvaithy i do advaithy.  Chrystus jako poszukiwacz, duchowy aspirant, modelowa rola przebaczającego Pana, Pan poświęcenia i Pan Miłości.

 

Jest jeden wyraz, który powiedział Chrystus: „Abba”, zwracając się do swego Ojca. Jeżeli powtórzylibyśmy ten sam wyraz „abababababab' stanie się to „Baba”. Jerusalem (Jerozolima – przyp. tłum.), a Salem to pokój; Jerusalem jest miejscem pokoju, „Prashanti Nilayam.” Istnieje wiele paraleli między Babą a Jezusem Chrystusem. Baba zawsze odnosi się do dawania i przebaczania, tak samo czynił Jezus. Jeżeli zatem mówimy o Jezusie Chrystusie, zapominam o wszelkich normach czasu, ponieważ jestem wychowankiem chrześcijańskiego koledżu.

 

Mamy również Ramakrishnę Paramahamsa, który praktykował różne religie i ostatecznie nauczał cały świat uniwersalnych religii.

 

AP: Dlaczego wielki Syn Boga zwątpił na krzyżu i powiedział: „Dlaczego zostawiłeś mnie?”

 

AK: Spójrzmy na to w ten sposób: Chrystus zwątpił, powiada Pismo Święte, ale takie doświadczenia posiada każdy poszukiwacz duchowy. Jest w Andhra Pradesh Ramdes, jeden z wielkich wielbicieli, o którym musiała pani słyszeć, który zaczął obwiniać Boga pod koniec, obwiniał Boga za wszystkie swoje cierpienia; i nagle uzmysłowił sobie: „Przepraszam Cię, Boże, nie mogłem znieść tych cierpień, dlatego obwiniłem Ciebie. Nie mogłem znieść cierpienia i bólu, dlatego narzekam, wybacz mi Panie” - powiada Ramdas.

 

Podobnie Jezus wątpiący na krzyżu to powszechne doświadczenie każdego poszukiwacza, każdego wielbiciela na tym lub innym etapie. Baba mówi zatem o powszechnym doświadczeniu, jakie miewa każdy wielbiciel na każdym etapie ścieżki duchowej. Jest to nie tylko Chrystusa jako jednostki indywidualnej, ale każdego ścieżka do oświecenia.

 

AP: Podobnie, co Swami powiedział o Panu Buddzie?

 

AK: Budda, ta sama rzecz, jego imię to Gautama, Gautama Buddha. Budda to tytuł. Budda to nie jest jednostka indywidualna. Siddhartha i Gautama uzyskali stan świadomości Buddy. Powiem kilka słów na temat świadomości Buddy.

 

To buddhi czyli intelekt, jest tym, który rozróżnia, osądza, co jest słuszne, a co złe. Uczyńmy zatem użytek z naszego buddhi, intelektu, rozróżniając dobro od zła. Buddham saranam gachchami, poddaję się mojemu buddhi, który pomaga mi decydować, dzielić i rozróżniać, który pomaga mi czynić to, co dobre. Aby wiedzieć, co jest dobre, znać swoje obowiązki wobec społeczeństwa, rozumieć przy pomocy swego buddhi, co należy robić; a wtedy będę podążał ścieżką urzeczywistnienia. Dhammam saranam gachchami.

 

Możesz znać dhammam, prawość, postępowanie prawe dzięki buddhi; po pierwsze poddaj się buddhi: Sangam saranam gachchami. Dzięki buddhi wiesz, czym jest dharma i stosujesz dharmę w społeczeństwie, sangham.

 

Istnieją zatem trzy poziomy: buddham saranam gachchami, dharmam saranam gachchami i wreszcie – sangam saranam gachchami – i jest to świadomość Buddy.

 

AP: Pan Budda poprzez całą swoją dharmiczną podróż nigdy nie mówił o Bogu, Stwórcy. Widziałam, jak artysta grający na skrzypcach naciągał struny, bo gdy są zbyt luźne, nie można grać, ale gdy są zbyt mocno napięte, mogą pęknąć. Robiłam jedno i drugie w formie pokuty, będąc w lesie, bliska śmierci i znalazłam Pośrednią Ścieżkę. On porzucił wyraz Bóg generalnie. Co to oznacza?

 

AK: Cóż, można spojrzeć na to w dwojaki sposób – czczę Ramę i to jest jeden sposób. Ale istnieje drugi człowiek, który powiada: „Kocham prawdę, idę ścieżką prawdy, a prawda dla mnie to Bóg.” I nie wspomina on w ogóle o Bogu. Mówi, że jest człowiekiem oddanym prawdzie; jest człowiekiem prawdy. Zatem jeden odwołuje się do imienia, a drugi do wartości. Wartość i imię to jedno i to samo.

 

Bóg z imieniem i formą – jest to jedno podejście. Bóg jako energia, jako kosmiczna energia, Bóg, który jest powszechny, wszechwiedzący i wszechobecny, bez imienia – jakie imię można dać? Jak opiszesz Go? Budda siedział cicho. Nie dlatego, że był niechętny, albo obojętny, Prawdę powiedziawszy, nie da się Boga wyjaśnić. Nie można opisać, ani wyjaśnić Go; nawet każda z Upaniszad powiada, że słowa zawodzą, gdy opisuje się Go.

 

Umysł zawodzi w pojmowaniu Go. Yatho vacho nivathanthe. Aprapya manasa. Yatho vacho nivathanthe – słowa wracają, umysł zawodzi. Aprapya manasaha – słowo i umysł zawodzą, aby Go zrozumieć,  aby poznać, aby Go ocenić, dlatego Budda był cicho, ale w jego ciszy istnieje dźwięk; jest to wyraz bez wyrazu i cisza bez dźwięku. W takim stanie ciszy doświadczył wibracji omkar w sobie, który nie jest werbalny, ani dźwięczny. Tak to rozumiem, on mógł nie wspomnieć imienia Boga, ale patrzył na Niego jak na kosmiczną energię, jako zjawisko kosmiczne; takie, o którym nie można powiedzieć, ani nie można pojąć.

 

AP: Wspomniał pan o trzech wyrazach zawierających „om” - „omniscient” (wszechwiedzący), „omnipresent” (wszechobecny) i „omnipotent” (wszechmocny). Czy mógłby je pan wyjaśnić tak, aby zrozumiała osoba, która nie ma dokładnej wiedzy w tym zakresie?

 

AK: Cóż, jeżeli ktoś jest wyznawcą Sathya Sai Baby, on/ona doświadczy, że Baba jest w stanie powiedzieć jemu/jej wszystko o jego/jej życiu. O pewnych rzeczach osobistych, jakich nawet członkowie najbliższej rodziny nie znają, ale znane są Swamiemu. Bez trudu potrafi On wyjawić ukryte rzeczy z przeszłości, teraźniejszości i przyszłości.

 

AP: Czy mógłby pan podać przykład ze swego życia?

 

AK: Kiedyś okazyjnie wypytywał mnie: „Co robiłeś w domu?” Cóż, odparłem; „Swami, wypiłem łyk kawy.” „Nie, oglądałeś również telewizję” -  Baba powiedział. Cóż, sprawiło to, iż wiem, że On wie, co robiłem. Nie tylko piłem kawę, ale także oglądałem telewizję. Innego dnia Baba zapytał: „Co jadłeś wieczorem?” Odparłem po prostu: „Trochę idli, trochę moru..”- coś w tym stylu. A On powiedział: „Nie, nie, nie, jadłeś dosa” - to sprawia, iż wiem, że On wie wszystko.

 

Kiedyś chciał On, aby moja matka przyjechała do Bangalore, ale ja nie chciałem, aby ona tu była, ponieważ miała wówczas 85 lat i leczyła się na serce. A Baba oznajmił: „Powiedz swojej matce, aby przyjechała.” A ja odparłem; „Swami, autobusy strajkują, jak ona przyjedzie?” Baba na to: „Nie, strajk został zawieszony, szef firmy komunikacyjnej siedzi tu, w audytorium, w pięćdziesiątym rzędzie, w rogu. Blef, przywieź ją tutaj' – oznajmił.

Cóż, sprawia to, że wiem i czuję się przekonany, iż już więcej nie powinienem robić takich rzeczy. Kiedyś byłem na targu i spóźniłem się na bhadżany. Powiedziałem: „Swami, przepraszam za spóźnienie.”

„Nie szkodzi, że się spóźniłeś, ale dlaczego powiedziałeś innym wykładowcom, że jesteś w koledżu zajęty egzaminami? Dlaczego im to powiedziałeś? Powiedz im, że poszedłeś na targ. Nie ma w tym nic złego. Nie blefuj, wszystko wiem, co powiedziałeś.”

 

On jest wszechwiedzący, On jest wszechmocny i wszechobecny. Kiedyś poszedłem na stację kolejową, bo zamierzałem wyjechać owego wieczoru. Rozmawiałem z zarządcą kolei w Kajipet, niedaleko Hyderabad. Zawsze zapominam o czasie i w tamtym przypadku, również o pociągu, kiedy zaczynam rozmawiać z Babą. Cóż pociąg przyjechał, wyszedłem z peronu, bałem się, że zapłacę wysoką karę i stracę pracę w Kolegium Chrześcijańskim, jeżeli nie pojawię się tam rano. Modlę się do Swamiego: „Co to wszystko ma znaczyć?” Proszę uwierzcie mi, a można to sprawdzić, pociąg dojechał do świateł i zaczął zawracać, pociąg zaczął zawracać. Po raz pierwszy Godavari Express, który jedzie bardzo szybko, zaczął zawracać. Zatrzymał się przede mną i wsiadłem do niego. Kiedy wróciłem do Puttaparthi, Swami powiedział: „Nie masz wyczucia czasu, mogłeś w ogóle nie pojechać tym pociągiem. Zachowuj się właściwie.” Tak Baba powiedział. Mógł więc On sprawić, że pociąg wrócił na peron, mimo iż wcześniej odjechał. Jest On wszechmocny.

 

Wysłał mnie On do Japonii. Cóż, spóźniałem się i spóźniałem. Musiałem złapać samolot linii Indian Airline. Co trzeba było zrobić? Natychmiast pobiegłem. Samolot miał już startować, a ja byłem ostatnim człowiekiem, który wszedł na pokład. Swami powiedział w Brindawan: „Twoje zasady są chwiejne, opóźniłem międzynarodowy lot prawie o 5 minut, aby nasz Anil Kumar zdążył na samolot.” Baba jest wszechmocnym, wszechwiedzącym i pełnym poświęcenia Bogiem. Zna moje słabostki, zna moje upadki, ale mimo to On przebacza i przebacza. Na przykładzie własnego doświadczenia uczymy się i możemy zrozumieć Łaskę, Miłość i Światło, jakim On nas otacza cały czas i wszędzie.

 

AP: A co z okresem, kiedy jadł pan swoje ulubione danie, bobbattu, poszedł do pokoju i zjadł wszystko sam, nie dzieląc się z nikim?

 

AK: (śmiech) W Południowych Indiach, w Andhra, jest jedno szczególne danie, które się nazywa bobbattu. Takiego słodkiego dania nikt nie robi, żaden hotel tego nie dostarcza. Jest to potrawa domowej roboty, miękka, delikatna, łagodnie słodzona. I może starczyć na tydzień. Ale trzeba ją odsączyć i zamoczyć w ghee (topione masło – przyp. tłum.) Zamocz ją z namaszczeniem w ghee i zacznij jeść. Och, jest to boskie doświadczenie. Żona przysłała mi sześć takich słodkości na moje urodziny. Nie mam czasu jeść, ponieważ w moim pokoju jest zawsze pełno. Ludzie przychodzą: „Panie Anil Kumar, prosimy porozmawiać z nami. Jakie są ostanie cuda? Co się dzieje, mamy kilka pytań.” Przez cały czas mam gości. W dniu swoich urodzin zdecydowałem się na nagarsankeertan, aby nikt nie przychodził do mnie. Kiedy wszyscy ludzie biegli na darshan, zamknąłem drzwi mojego pokoju od środka i zaryglowałem je oraz wyłączyłem światło. I miałem sześć sztuk – 1,2,3,4,5 i 6. Miałem kilka ząbków czosnku, aby nikt nie wyczuł, ani nie wykrył. Cóż, usiadłem na werandzie. Wszedł Swami w gronie wielbicieli. Podszedł do mnie i powiedział: „Wszystkie sześć bobbattu w twoim żołądku, wszystkie tam bezpieczne. Czy mógłbyś dać jeden albo dwa przyjaciołom? Dziś są twoje urodziny.” A następnie zmaterializował vibhuthi dla mnie. Pamiętam to. Dziękuję za przypomnienie.

 

AP: A co było, kiedy pan się mył i Swami dokonał konfrontacji na werandzie (w Sai Kulwant Hall – przyp. tłum.)?

 

AK: Wróciłem z bardzo upalnej miejscowości Guntoor,  w stanie Andhra. Był to okres, kiedy Swami chciał, abym był w Bangalore jako szef Jego koledżu. Bangalore jest stosunkowo chłodną miejscowością. Przywykłem do gorącej wody oraz wszelkich wygód, związanych z kąpielą. Musiałem jechać do Prashanti Nilayam w sprawach służbowych. Miałem przy sobie grzałkę i jako szefowi zagwarantowano mi miejsce w pierwszym rzędzie. Do wyjścia na darshan pozostało dziesięć minut. Wstawiłem do wody podgrzewacz i grzałkę, ale woda jeszcze się nie zagrzała. Co było źle? Nie było prądu. Nie zauważyłem tego. Nie byłem w stanie kąpać się w zimnej wodzie, po prostu spryskałem się wodą, czyli miałem częściową kąpiel – kandasnanam. Włożyłem nowy garnitur, spryskałem się sprayem i usiadłem, czekając na darszan. Nasz dobry Pan wykonał rundę i podszedł do mnie, stanął naprzeciwko mnie i powiedział: „Niektórzy ludzie przychodzą na darshan, nie biorąc kąpieli.”  Byłem wysoce zafrasowany. Swami, idź dalej, proszę, ponieważ są tu studenci i niektórzy wykładowcy. Czułem, że jutro będą mnie o to pytać. „Proszę pana, kąpał się pan?” Chciałem, aby Swami nie stał naprzeciwko mnie, ale On stał i powiedział: „Czy nie możesz się wykąpać w zimnej wodzie?” Puttaparthi jest gorącą miejscowością. Dlaczego potrzebujesz gorącej kąpieli? - zapytał. „Swami, Sai Ram” - odparłem i wtedy On ostatecznie odszedł.

 

Wezwał kilku cudzoziemców na interview Po pewnym czasie poszedłem do swego pokoju i mieliśmy już prąd. Przygotowane miałem dwa  wiadra gorącej wody, bardzo gorącej – i wziąłem kąpiel z nawiązką, wobec czego zużyłem połowę mydła. Ubrałem nowy garnitur, użyłem spray i usiadłem na darshanie. Była pora bnadżanów. Zazwyczaj w trakcie bhadżanów Baba nie pojawia się. Siedzi w sali bhadżanów. Ale tym razem wyszedł, podszedł do mnie i powiedział: „Wystarczy normalna kąpiel, proszę Pana. Po co kąpiel nienormalna? Proszę brać normalną kąpiel.” A następnie spojrzał na mnie i powiedział: „Nie martw się już więcej. Wiem, co robisz w łazience i w sypialni, ale nie będę mówił o tych rzeczach. Nie obawiaj się mnie.” Oto, co Baba powiedział.

 

AP: Czy mógłby pan opowiedzieć historię pułkownika Sood?

 

AK: Pułkownik Sood przebywał w owym czasie w Bangalore. A ja byłem szefem obozu w Bangalore, był to pierwszy rok mojego pobytu. Nie wiedziałem, jak Baba pracuje. Jako szef musiałem przebywać na terenie obozu od 10 do 5 i to wszystko. Ale Baba przyjechał tam w niedzielę. Jak można oczekiwać, że Baba odwiedzi koledż w niedzielę? Jak ktokolwiek może spodziewać się, że będę w koledżu w niedzielę? Swami wszedł od razu i zobaczył kilka osób pracujących w ogrodzie: porucznika Sood oraz kilku jego kolegów z wojska. Zawołał mnie. „Kim oni są?” - zapytał Swami. „Nie wiem, Swami.” „Nie wiesz?” „Nie wiem, Swami.” „Jesteś szefem koledżu i nie wiesz, kim oni są, dlaczego tu są i co robią?” „Swami, oni pracują w ogrodzie. Powiedziano mi, że przychodzą tu co weekend i pracują” - odparłem. „Swami, czy mam powiedzieć im, aby poszli?” A wówczas On powiedział: „Nie prosiłeś ich, aby przyszli, to jak możesz powiedzieć im, aby sobie poszli? Nie masz upoważnienia. Bądź cicho” - rzekł. Byłem więc cicho. A Swami wyjechał.

 

Poszedłem zrobić jakąś robotę. Pdoszedłem i zapytałem: „Proszę pana, jak pan się nazywa?” Odparł: „Jestem porucznik Sood.” „A kim są pozostali?” „Jeden człowiek jest z Tamil Nadu, a drugi z Andhra Pradesh, a ten z Gujarat” - przedstawił mnie kilku żołnierzom. Teraz już wiem, kim są. Wieczorem Swami przyszedł ponownie. Nim Swami zapytał, zacząłem mówić: „Swami, porucznik Sood jest z Punjab, a tamten jest z Andhra Pradesh, a ten jest z Gujarat.” „Och” - Swami westchnął. „Acha”. Następnie podszedł do porucznika Sood, zdjął pierścień z palca jego ręki i powiedział: „Sood, dałem ci ten pierścień przed dziesięcioma laty.” (AK dmucha, by zademonstrować czynność Swamiego). Zamieniłem kamień na diament” - powiedział i włożył pierścień na palec ręki porucznika. Z kolei Baba rzekł: „Sood, twoja córka jest na drugim roku MBBS, prawda?” Słuchałem tego wszystkiego. Byłem bardzo zakłopotany, bardzo wzruszony i trząsłem się. Powiedziałem Swamiemu: „Dziś rano zapytałeś mnie, dlaczego nic o nich nie wiem. A wieczorem, kiedy mówię Ci, kim oni są, słuchasz mnie, jakbyś niczego nie wiedział. A teraz rozmawiasz z porucznikiem Sood i mówisz, że dałeś mu pierścień dziesięć lat temu. Skoro wiesz o tym wszystkim, dlaczego wypytujesz mnie, Swami?” Baba odparł: „Wiem wszystko. Ale ty powinieneś wiedzieć, że Ja wiem, dlatego stawiam cię w takiej sytuacji, powinieneś wiedzieć, że Ja wiem; dlatego taka sytuacja została stworzona.”

Zadowolony jestem, że sprawiła pani, iż wspominam o tym słodkim wydarzeniu.

 

AP: Przebył pan złotą podróż w swoim życiu. Zaczął pan od Brahmo Samajist, który nie wierzy w Boga, mającego formę. Czy jest to ostateczna forma Boga? Wystartował pan ze wspomnianego punktu i zszedł do łaski Bhagawana Baby. Czy w owym czasie wiedział pan o Bhagawanie Babie?

 

AK: Mówiąc uczciwie, nie mówię, że zszedłem. Rozpocząłem podróż od tego punktu wiary, która dotyczy Boga bez atrybutów, bez imienia i formy. Po przyjściu do Baby praktykuję  Brahmo Samaj jeszcze wnikliwiej niż poprzednio. Dziś rozumiem koncepcje Brahmo Samaj znacznie lepiej niż kiedyś, praktykuję je z większą szczerością niż poprzednio. Mówią one o nirguna- bez atrybutów, niakara- bez formy. Kiedy Swami mówi o tych koncepcjach, trafia to do mego serca, ponieważ jest to sposób, w jaki zostałem wychowany – moja rodzina należy do Brahmo Samaj od trzech pokoleń. Nie mówiłbym więc o zejściu, a raczej o tym, że moja wiara została potwierdzona, wzmocniona, stała się głębsza i silniejsza, co jest ostateczną rzeczywistością, jak to napisano w Upaniszadach. Koncepcja boskości w Upaniszadach jest całkowicie odmienna. Teologia mówi o imieniu i formie; Upaniszady nie mówią o imieniu i formie. Upaniszady mówią o Bogu jako koncepcji, energii – bez imienia, bez formy, bez narodzin, bez śmierci, bez początku i końca.

 

AP: Pańska ukochana matka odeszła niedawno w zaawansowanym wieku; była niezwykłą kobietą, prawda?

 

AK: Tak, była; była pierwszą wykształconą kobietą w Andhra Pradesh.  W owych czasach wykształcenie kobiet było społecznym tabu. Nikt nie  posyłał dziewcząt do szkoły ani koledżów. W owych czasach dziewczęta wychodziły za mąż w wieku ośmiu lat. Tymczasem moja matka uzyskała dyplom – jest pierwszą kobietą z dyplomem w Andhra Pradesh. Brahmo Samaj mówi o emancypacji kobiet, o mistrzostwie  kobiet, o reformie społecznej oraz o skuteczności religii. W późniejszym okresie moja matka uzyskała tytuł magistra z angielskiego w Koledżu Królowej Marii, w Madrasie i to z wyróżnieniem (złoty medal) i w okręgu Andhra Pradesh była pierwszym wykształconym urzędnikiem. Była pięknością w czasach studiów w koledżu. Studiowała w Chrześcijańskim Kolegium, które później ja ukończyłem i gdzie pracowałem przez wiele lat.

 

AP: Pańska matka otrzymała wiele błogosławieństw od Bhagawana Baby, ale nie okazywała z tego powodu dumy, prawda?

 

AK: Tak, Swami zmaterializował jej łańcuszek, piękny łańcuszek z wieloma szlachetnymi kamieniami oraz wisiorkiem. Swami zmaterializował jej również kolczyki z diamentami oraz pierścionek z diamentem. Była zaprzysiężoną wyznawczynią Brahmo i powiedziała, że Baba reprezentuje ludzką Wspaniałość, bo w taki sposób postrzegała Go. A Baba traktował ją zawsze w sposób szczególny.  Kiedy wszyscy siedzieliśmy w kucki na ziemi, On sprawiał, że przynoszono jej krzesło i chciał, aby siedziała na nim. Przedstawiał ją każdemu: „Jest to matka Anila Kumara. Bardzo silna kobieta, zdyscyplinowana, pisze poezje, wspaniały angielski.” Chwalił ją i już u kresu życia moja matka powiedziała: „Swami, mam pytanie.” I rzekła: „Swami, wierzę w dualizm, jestem wielbicielką, istnieje Bóg, modlę się do Niego, by wysłuchał moich modlitw - „Och Boże, mam kłopoty, proszę dopomóż mi.” Dualizm daje mi deskę ratunku i wsparcie, mogę się podeprzeć, jest ktoś, na kim mogę się oprzeć. Kocham więc Boga, chociaż jestem oddzielona od Niego”, dualizm. „Ach, to tak?” W ten sposób zareagował Baba. A moja matka dodała: „Swami, mój syn mówi o braku dualizmu, o wewnętrznej Jaźni, którą uważa się za najwyższego Boga. Bóg i Jaźń  są jednym i tym samym.” A wówczas Baba rzekł: „Twój syn tylko mówi, ale nie ma doświadczenia; jesteś lepsza od niego, podążaj własną ścieżką, nie zbaczaj z niej ze względu na swój wiek.” Równocześnie uraczył mnie szczerym uśmiechem. Poprosił szefa obozu w Brindavan, aby obwiózł ją po całym terenie i pokazał każdy pokój. Baba traktował ją specjalnie.

 

AP: Słyszeliśmy o pańskiej matce, ale nigdy o ojcu.

 

AK: Och tak, ojciec mój też uzyskał tytuł magistra z angielskiego, magistra z fizyki oraz dyplom B ED. Z nauk bibliotecznych. Przeszedł na emeryturę jako regionalny dyrektor wykształcenia wyższego. Był poetą, elokwentnym mówcą i naukowcem. Pracował nad efektem Ramana na Uniwersytecie Andhra Pradesh pod kierunkiem wybitnego  uczonego S. Bhagyanthama. Znajdował się pod wpływem Mahatmy Gandhi`ego, gdy przebywał w Wardha, wierzył w podstawowa edukację. Był regionalnym bibliotekarzem i zakończył karierę jako dyrektor  studiów wyższych.

 

AP: Wymienił pan magiczne nazwisko dr. Bhagavanthama. Profesor Kasturi był tłumaczem Baby, piastował świętą funkcję. Pamiętam, że profesor Bhagavantham był tłumaczem Baby po prof. Kasturi, a następnie funkcję tę przejął pan, profesor Anil Kumar.

 

AK:  Profesor Kasturi jest oczywiście jedyny w swoim rodzaju, nie ma mu równego. Bhagavantham był fenomenem; cieszył się dużym respektem. Taki człowiek, będący tłumaczem dyskursów Swamiego, posiadał wartość; ludzie znali Bhagavanthama jako czołowego naukowca. A gdy tłumaczył, mówiono: „Popatrzcie, wybitny naukowiec wierzy w Boga i zajmuje się obecnie tłumaczeniami!” Miało to swoją wartość.

 

Sudarshan był dobrym administratorem, posiadającym dyplom z fizyki; poświęcił swoje życie Swamiemu; oczywiście Sudarshan symbolizuje typowego studenta instytucji Swamiego.

 

W porównaniu z powyższymi ludźmi Anil Kumar jest po prostu przeciętniakiem, normalną ludzką istotą mimo wszystko, skromny wykładowca koledżu. Uzyskałem średnie wykształcenie w telugu – to dla waszej informacji – do 12-tej klasy, a następnie po studiach w koledżu i uzyskaniu dyplomu, przeszedłem na dalsze kształcenie średnie z językiem angielskim. Anil Kumar, będący tłumaczem w obecności Swamiego to cud. Człowiek, który uzyskał średnie wykształcenie w telugu, i tłumaczy obecnie Boskie dyskursy dla dobra całego świata, jest cudem Baby. Uważam, że moi poprzednicy byli wystarczająco kompetentni, aby tłumaczyć, ale kompetencje dotyczące Anila Kumara mogą być dyskusyjne. Kompetencje, jakie tamci tłumacze osiągnęli tutaj, zostały uznane, ale ja nie mam czego żądać, mogę tylko obserwować. Szczęśliwy jestem, że tłumaczę i staram się robić to jak najlepiej. Myślę, że nie mogę się równać z moimi poprzednikami, nie, nie, nie.

 

I: Jest pan skromny proszę pana; siedział pan na darszanie w rzędach prawie 7 lat zanim Bhagawan Baba zauważył, jak pan tego doświadcza. Rozmawiał On z osobą z lewej strony, z osobą siedzącą po pana prawej stronie. Jakie to było doświadczenie?

 

AK: Cóż, było to bardzo bolesne. Ponieważ każdorazowo, ilekroć wracałem z Puttaparthi, ludzie tłoczyli się wokół mnie i pytali: „Czy miał pan padanamaskar? (dotykanie Stóp – tłum.) Czy miał pan interview? Czy Baba dał panu pierścień? Czy dał On vibhuthi? Cóż, było mi przykro z tego powodu, zatem w owych czasach próbowałem unikać wielbicieli Sai przynajmniej przez dwa tygodnie od powrotu z Puttaparthi. Unikałem ich, ponieważ nie miałem niczego do powiedzenia.

 

Przez długich siedem lat On nigdy nie spojrzał na mnie; ponadto unikał rzędów, gdzie siedziałem. Ale miałem jedną myśl: „Swami, ludzie powiadają, że mówisz w miły sposób, Bhagawanie ludzie powiadają, iż wyciągasz wszystkie tajemnice z ich serc; Swami, czy nie zasługuję na Twoją łaskę? Jak to jest, że rozmawiasz z każdym? Pochodzę z dobrej rodziny, moi rodzice znani są ze spójności i uczciwości, moi dziadkowie są misjonarzami Brahmo i poświęcili swoje życie i wygody dla dobra Boskiego imienia Brahmo Samaj. Cóż, jestem wystarczająco dobry, jeśli nie ideałem; nie zasługuję na uśmiech, na padanamaskar, Bhagawanie, co jest ze mną źle?” Takie były moje uczucia. „Wystarczy, że porozmawiasz ze mną tylko raz Swami.”

 

Ale nie przestawałem przyjeżdżać do Niego, obecny byłem na każdym święcie i wracałem, bez uśmiechu, bez niczego. Wydarzyło się to po siedmiu latach i teraz rozumiem dlaczego przeszedłem przez taki długi okres prób, trwający siedem lat. Kiedy jest się zaangażowanym w Brahmo Samaj, bardzo trudno jest zaakceptować koncepcję boskiej inkarnacji, wręcz jest to niemożliwe uwierzyć, iż chodzący człowiek jest Bogiem -niemożliwe. Mając zaślubiny z misją i ruchem Brahmo Samaj od trzech pokoleń, zaakceptowanie Baby jako Boga nie było łatwą rzeczą.

 

Być może tamte lata zmusiły do introspekcji, być może był to Jego sposób, aby rozbić twardy kamień mego serca: „Niech moje serce stanie się miękkie jak masło, abym poznał wartość Boskiej inkarnacji i  pielęgnował tę wartość” - taka również była moja modlitwa. Gdybym rozmawiał już pierwszego dnia, nie poznałbym wartości czekania, tęsknoty i modlitw z głębi serca. Gdybym miał interview pierwszego dnia, uznałbym to za przypadek, incydent albo wypadek.

 

Ale siedem lat tęsknoty, pragnienia, bólu i siedem lat czekania – sprawiło, że znam wartość Swamiego. I dziś, kiedy ludzie mówią: „Jest pan bardzo blisko Swamiego!” - nie czuję się dumny, w najmniejszym stopniu, ponieważ przez siedem lat doświadczyłem nauk Baby, które nie zostały wypowiedziane. On postanowił wówczas być cicho, On zdecydował być blisko mnie i jestem świadkiem jednego i drugiego, a było to szkolenie, okres doświadczania. Jedno jest następstwem drugiego i tak to postrzegam dzisiaj.

 

AP: Jako tłumacz Boga zajmuje pan szczególną pozycję, ponieważ sprawia pan, iż rozumiemy, co Bhagawan Baba mówi w Swoich dyskursach, a szczególnie ci, którzy nie znają cudownego, poetyckiego języka telugu. Są momenty, kiedy jest pan pewien siebie, a studenci śmieją się, ale są i chwile, kiedy On koryguje pana. Co się dzieje w takich chwilach?

 

AK: Traktuję to w ten sposób: przypuśćmy, że tłumaczenie przebiega gładko, bez przeszkód, istnieje wówczas szansa, iż słuchający mogą mieć przekonanie, że Swami już musiał to mówić Anilowi Kumarowi, dlatego mają odczucie, że tłumaczenie odbywa się bez wysiłku, że on robi to łatwo z pewnością siebie i szybko, dlatego dochodzą do wniosku, że Swami musiał już to jemu powiedzieć. Ale ja popełniałem błędy kiedyś i teraz to robię, a Swami poprawia mnie, wówczas słuchający zrozumieją, iż wszystko jest spontaniczne, że nic nie zostało przećwiczone wcześniej. Drugą rzeczą, o jakiej ludzie wiedzą, jest szczęście i powodzenie móc słuchać języka telugu, którym On mówi. Baba zna angielski lepiej niż ktokolwiek inny!

 

Na przykład: Kiedy mówię „czujność”, On powiada; „Mylisz się!” I Mówi: „Nie, nie, nie, stała, zintegrowana świadomość, a nie czujność.”

 

AP: A jaka jest różnica?

 

AK: Kiedy mówię „czujność”, mam na myśli wiecznego świadka. Stała, zintegrowana świadomość oznacza stałą obecność tej świadomości. Wiem, że jestem świadkiem, ale jest to jedynie koncepcja. Ale poprzez doświadczenie jestem świadom, iż jestem świadkiem, że istnieje stała, zintegrowana świadomość.

 

Na przykład – oglądam film. Oglądam filmy. Zmieniam się pod wpływem filmów. Ale jestem tylko świadkiem filmów, oglądam filmy stale z uczuciem, że jestem w kinie. Jestem tam jedynie świadkiem tego – tej stałej, zintegrowanej świadomości. Jeżeli ktoś jest świadkiem swojego życia, wszelkich sytuacji i zdarzeń, nazywa się to stałą, zintegrowaną świadomością.

 

AP: Ale istnieją takie momenty, jak w trakcie dyskursu podczas Shivarathri, kiedy Bhagawan opisuje fizyczne piękno Pana Shivy. Było kilka wersów, których nie potrafił pan przetłumaczyć – co w takich momentach dzieje się z panem?

 

AK: Cóż, wtedy Swami zaczyna używać sanskrytu, ale ja nie jestem studentem sanskrytu, nie znam języka. On używa w 80-90 procentach języka telugu, a reszta to sanskryt. Gdybym nawet znał te wyrazy, czuję się niepewnie. Nie tłumaczę, ponieważ, znikłoby piękno słów. Tłumaczenie jest tylko tłumaczeniem. Gdybym tłumaczył Szekspira na telugu, ludziom mogłoby się podobać, ale co z oryginałem? Milton, Dante, smak oryginału ginie. Gdyby przetłumaczono Kalidasa na angielski, znikłoby piękno oryginału. Przypuśćmy, że On zaśpiewałby (AK śpiewa). Czy ktokolwiek przetłumaczyłby i zepsułby piękno pieśni? Czy mam mordować rodzące się piękno, blask i treść cudownej pieśni, skomponowanej przez samego Boga? Zatem składam dłonie, „Swami, wystarczy, nie mogę tłumaczyć” i wtedy wszyscy śmieją się.

 

Och, ja również cieszę się z innymi, ponieważ nie ma tu porażki, ani bezradności. Nie chcę zepsuć żadnej pieśni, której oryginał został pięknie skomponowany w języku telugu. Tłumaczenie nie jest adekwatne, jest ono ubolewaniem, przeprosinami i wcale nie odzwierciedla tego, co On miał na myśli. Pozostaję więc cicho ze złożonymi rękoma i każdy się śmieje.

(AK śpiewa)

 

AK: Swami cytuje piękno Thyagaraja na mównicy, och, nie sądzę, że wymaga ono tłumaczenia. Już sama pieśń może wytworzyć pewne wibracje w tobie. Nie znając znaczenia, doświadczasz błogości, przecież nie musimy znać znaczenia wszystkiego. Sam dźwięk już wywołuje efekt. (AK nuci) „Om” Kiedy wymawiasz „Om”, możesz nie znać znaczenia, ale sam dźwięk posiada moc uzdrawiającą, zdolność leczenia. Zabiera cię do wyżyn medytacji, jeśli więc Swami śpiewa, trzeba próbować wdychać Jego wibracje całym sobą, a wówczas można odnieść korzyści w taki sposób, jak tego może dowieść jedynie doświadczenie.

 

I: Co znaczy Om, Aum?

 

AK: (AK wyśpiewuje dźwięk Aum) Trzy ah-ooh-mm. Stworzenie, Podtrzymywanie i Unicestwianie. Są to trzy aspekty Trójcy- Boga Najwyższego.

 

AP: Swami mówi, że jest to jak startujący samolot, wyższy dźwięk najpierw, czy mógłby pan to wyjaśnić?

 

AK: Są tutaj trzy rzeczy, mianowicie – Aaah – kiedy mówisz „aah”, pełnym gardłem, „ooh” i „mmm” - zamyka dźwięk. Kiedy wymawiasz ten dźwięk, jest to również ćwiczenie oddechowe, kontrola oddechu. Reguluje to także proces myśli i kieruje umysłem sprawiając, że kierujesz go ku Bogu. Wymawia się Omkar przed każdą mantrą, aby skierować umysł, wykonać ćwiczenie oddechowe i jest to także metoda koncentracji. A kiedy oddech jest pod kontrolą, myśli są regulowane. (AK śpiewa Om) Myśli są pod kontrolą i jesteśmy gotowi rozpocząć medytację. I na tym to polega.

 

AP: Pod jednym względem posiada pan przewagę nad profesorem Kasturi, który świetnie opanował angielski, ale pan urodził się z tym językiem. Jak porównałby pan siebie do człowieka, który studiował język i został jego tłumaczem?

 

AK: Ludzie kochali jego telugu, chociaż nie był to całkowity, 100-procentowy telugu, ludziom podobało się to, ponieważ potrafił przenieść, przekazać treść, i robił to tak dobrze, och tak. I jeszcze jedna rzecz – nie powinniśmy nigdy porównywać siebie z innymi, ale raczej powinniśmy ustalić kim jesteśmy i pilnować, czy wykorzystujemy swój potencjał jak najlepiej i czy wiemy, jak to robić.

 

AP: Mówiliśmy o Bogu bez formy. W 2004 r. Swami oświadczył w dyskursie, że nie ma Brahmy, Shivy, ani Vishnu – wszystko to są rytuały. Niektórzy uczeni Bramini byli w szoku w związku z tym oświadczeniem. I wreszcie przeczytałam o Shironayaka, który jest ponad owymi trzema i czy jest to – jak Swami powiedział – Brahman bez formy?

 

AK: Bez formy, prawidłowo, prawidłowo. Mógł to być szok dla wielu ludzi ze względu na to, że Pan Swami prowadzi z nami kurs ewolucji, a ludzie nie uświadamiają sobie tego. Wszystkie Jego dyskursy pełne są opowiadań, następnie mówił On o wartościach, a dziś o podejściu nie dualistycznym: całkowita Advaita. Zmierza On do zakresu, powiadając: „Jesteś Bogiem”, a my przybyliśmy tu  myśląc, że On jest Bogiem, aby potem usłyszeć, że „Ty jesteś Bogiem.”

 

Myślimy, że On jest Bogiem, a On mówi nam, że my jesteśmy Bogiem i to jest Advaita. Zatem Swami chce, abyśmy ewoluowali, wznieśli naszą świadomość, abyśmy doświadczyli boskości w sobie, która jest utajona, immanentna wewnątrz nas. Utajona, immanentna boskość w nas musi się zamanifestować w postaci miłości, bo miłość jest manifestacją wewnętrznej boskości. To On miał na myśli.

 

Jednak większość ludzi nie rozwija się, a powodem tego jest, iż są oni pełni pragnień, mają pełno przywiązań tego świata. Tak więc nie doceniają oni prawdziwych wartości, lecz każdy troszczy się tylko o własne pragnienia. „Och, kiedy mój syn wyjedzie za granicę? Kiedy moja córka wyjdzie za mąż? Kiedy będę wyleczony z artretyzmu?”

 

Większość ludzi nie myśli o wartościach, o duchowych wyżynach, dlatego Swami powiada, że tym razem jest pusty punkt, że Bóg jest bez imienia i formy.

 

(AK śpiewa) „Jeżeli cały kosmos jest we Mnie i całe Uniwersum jest we Mnie, ty podajesz Mi śniadanie i lunch. Czy potrzebuję śniadania i lunch, skoro cały świat jest we Mnie? Cała zieleń, lasy i drzewa są we Mnie, dlaczego chcesz Mnie karmić, skoro jestem we wszystkich oceanach i rzekach? Chcesz dać mi kąpiel, kiedy przebywam we wszystkich istnieniach? Jakie imię możesz Mi dać? Skoro posiadam cały blask, promienistość i światło miliona słońc, ty trzymasz świecę przede Mną? Nawet Stwórca nie może wpatrywać się w Moją Boskość, nie może ocenić Mojej Boskości, nie możecie zrozumieć Mojej Boskości, cóż więcej można powiedzieć o Boskości?” - powiada Pan Bhagawan Sri Sathya Sai Baba.

 

 

AP i I: Dziękujemy Panu profesorowi Anilowi Kumarowi, był                  to rzadki przywilej gościć pana znowu. Dziękujemy                             Bhagawanowi Babie.

 

AK: Niech Bhagawan błogosławi was wszystkich. Naprawdę radość sprawiła mi rozmowa z wami i jestem bardzo szczęśliwy z powodu waszych głębokich i duchowych pytań, jak również będę bardzo szczęśliwy, jeżeli wszyscy widzowie odniosą korzyści z tej rozmowy.

 

Szczęśliwe chwile: Wychwalać Boga. Trudne chwile: Szukać Boga. Ciche chwile: Oddawanie Czci Bogu. Bolesne chwile: Ufanie Bogu. W każdej chwili: Dziękuję Boże.

 

Dziękujemy, Sai Ram.